12.03.2018

Luty był fajne, bez zjazdów. Oczywiście psychicznych. Bo zjazd-delegację miałam. I urlop. I mało nocek.

Marzec jest dużo gorszy. I psychicznie mi gorzej, czuję, że zjazd się zbliża, nocek więcej. Bez urlopu.

Znowu pracuję w innym dziale. Pierwszy dzień, więc nie wiem, jak będzie. Na razie jest miło, szef w porządku, koleżankę z firmy spotkałam.

A prywatnie mieszanka. Czasem z kimś wychodzę, to dobrze. Poza tym źle. Coraz trudniej sprzątać, bałagan w domu. Strach rodziców wpuścić, jeśli przyjadą…

Reklamy

9.12.2017

Ostatnio miało być bardzo miło, koleżanka, ba, właściwie przyjaciółka, impreza, zabawa, wieczór… i wielka czarna dziura w umyśle. Mózg dead.

Wczoraj znowu nocka w robocie. Kupiłam ksiązkę, czytałam, czytałam, czytałam… przed pracą czytałam w kawiarni, potem do pracy. Pół książki przeczytane. Ciekawa, życiowa książka, chociaż nie żadna „psychologiczna, coach-owska”, o nieee. Raczej śmieszkowa, wesoła.

Potem mniej śmieszkowo, bo praca w nocy. Nienawidzę pracy w nocy. Rano nieprzytomna.

A dzisiaj mama przyjechała, moja mamusia 🙂

3.06.2017

Idę dzisiaj na imprezę. Tak. Urodziny mocno alkoholowych znajomych. Whisky ma lać się strumieniami, chociaż ja tego nie pijam, bo za szybko odpadam. Wezmę piwo.

Ostatnio na imprezie byłam może w zeszłym roku, a może nie? Nie pamięta. Mam słabą pamięć do takich wydarzeń.

W robocie dzisiaj nockę miałam i odsypiałam, więc teraz jestem dobrze wysoana, szczęśliwa i mogę iść się bawić.

Trochę się boję, ale jestem dobrej myśli, bo to mili znajomi, chyba dobrze się na mnie zapatrują, w końcu zaprosili.