12.04.2018

Pięć lat bloga minęło niedawno. Ciekawe. Kawał życia.

Dziwnie jest ostatnio, w życiu raz lepiej, raz gorzej, leki dają radę, ale w życiu zawodowym marnie. Ostatnio problemy są. Duże. Zobaczymy, czy pozostanę na powierzchni.

Seria nocek zakończona, teraz praca za dnia, ale stres, stres, stres, stres.

Reklamy

1.04.2018

Ostatnio, gdy było baaardzo źle, lekarz kazał mi brać moje stare leki w większych dawkach: lek A półtorej  dawki, lek B jedna dawka, lek C jedna dawka (ale wcześniej nie brałam go wcale już od roku). Teraz, gdy znowu zaczyna być źle, zaczęłam brać tak samo. Na razie nie jest idealnie, są momenty złe, ale czuję się nieźle. To taki taniec nad przepaścią. Ytrzymuję się, ale czasem bywa ciężko. Najczęściej jestem wesoła, ale zawsze mogę runąć w dół, tak czuję.

Wielkanoc z rodziną, dobrze. Brat zaczął pracę, w miarę stałą, dobrze. On radzi sobie w życiu lepiej niż ja.

Ale ja i moje korpo – dobrze. Dużo nocek ostatnio, właściewie mam dzień, noc, przerwę i tak dalej. Ciężko. Dam rade?

Muszę.

8.10.2017

Już powoli lepiej, chociaż jeszcze daleko od dobrze. Dzisiaj było nieźle. W pracy też jakoś idzie, chociaż umysł jest ocieżały jak przejechany przez walec. Głowa waży tonę.

Dostałam znowu inną tabletkę, więcej tej, co już brałam, trzecia tak samo. Podwójny koktajl.

Mam ochotę rzucić wszystko i zaszyć się gdzieś głęboko, u rodziców. Ale trzeba żyć, pracować. Pieniądze na ulicy nie leżą.