18.11.2018

Zajrzałam ostatnio w statystyki bloga i ktoś ten mój pamiętnik czyta, hehe 🙂
Tak ogólnie od ostatniej mini-depresji znacznie mi się poprawiło, co jest zasługą rodziców, kawy i pewnie jak zwykle tabletek. Też w pracy w Małej Filii się układa, atmosfera może być. Obowiązków dużo, do tego odpowiedzialność, bo czasem zostaję sama na stanowisku i muszę sobie radzić. Ale czy to źle?
Z jednej strony duża odpowiedzialność mnie stresuje, czasem się boję. Z drugiej daje satysfakcję.
Ot korpo.

Reklamy

8.11.2018

Kryzys… minął. Jest lepiej. Chętniej chodzę do pracy, żyję na co dzień. Jem, sikam, śpię, pracuję, przyjmuję klientów, rozmawiam z klientami, z mamą, z bratem, z siostrą, z tatą, chwalę bratanicę.
Dzisiaj dla relaksu piwko, piweczko, alkoholik hehehe
Psychiatra kazał zmniejszyć lek X, małe, białe tabletki. Drugie – bez zmian. Do tego trzecie, nie na mózg, a na cholesterol.
Za wysoki.
Do tego witamina D. Nie biorę suplementów, supli, witamin, mikroelementów, ale witaminę D biorę, dobra jest. Pomaga.
Nie boję się w nocy. Niedawno lęk lęk lęk. Straszny lęk. Teraz rozkosz.
Noc. Nic.
Pozdrawiam

22.08.2017

A jednak! Nie było tak źle, jak myślałam, że będzie. To znaczy nie, inaczej – było źe, byłam przemęczona, zła i głęboko przymulona, ale już się skończyło.

Teraz już lepiej, wyspalam się, na razie bez nocek, bez stresów, a za tydzień urlop. Krótki, bo trzydniowy, ale zawsze urlop. Jestem zadowolona, odpocznę. Wyśpię się!

Lekowo też całkiem dobrze, ba, na tyle się czuję teraz zwyczajnie, że rano denerwuję się, że muszę ten syf łykać – po co??