31.05.2018

Raz dwa trzy, wygrywasz Ty!
Dzisiaj wygrałam ja. Piękny, wolny dzień bez korpo. Jutro – piękny, wolny dzień bez korpo. Potem – piękny, wolny dzień bez korpo razy dwa. Długi weekend.
Słońce praży, sklepy dziś były zamknięte, więc tłumy ludzi zalały stare miasto. Byłam tam i ja. Wypiłam sobie nawet dwie kawy.
Chętnie bym poleżała na plaży, takiej spokojnej i cichej. Niemożliwe.
Najchętniej jeżdżę autobusami. Tramwajami też. Chodzę. Jest dobrze, bardzo dobrze. Czyżby czekała mnie za to kara?

Reklamy

3.05.2018

Była burza. W nocy ciężko ze snem, to przynajmniej obejrzałam piękne pioruny.

Teraz ma być ciepło. Ciepło, słońce i plus trzydzieści. I ładne dziewczyny w letnich sukienkach! (Nie ja)

Jutro do pracy, ech. Ale i tak nieźle, fajne miejsce.

W Radio Gdańsk weszła poezja śpiewana, jakiś wieczór dziś? Leci zamiast pop-u dziś. A i czytam poezję ostatnio. Taka pogoda, spacery po mieście, podróże sprzyjają czytaniu i rozmyślaniu.

Uspokaja, świat mnie uspokaja.

25.03.2018

Niby dobrze, ale jednak źle. Niby źle, ale jakoś się trzymam. Dużo, dużo pracy. Umieram, wymiękam. Wykończona. Trzy nocki pod rząd, na każdej zero snu. Odsypianie, zmulenie, zmarnowane dni.

Dzisiaj spanie do popołudnia, ledwo wstałam, potem spotkanie rodzinne. Było miło, rozmawiałam, uśmiechałam się – jak zwykle. Nie wiem sama, czy byłam szczęśliwa, czy tylko udawałam. Teraz nie jestem. Teraz źle.

Skończył się jeden lek, nie biorę od kilku dni, nie mam czasu kupić. Źle. Byłam dziś w aptekach – nie ma. W jedej zamówią na jutro. Drugi lek biorę. Ale raz już brałam tylko ten i odpierdoliło zupełnie. Muszę dwa.

Jutro kupię.