4.08.2017

Ostatni okres nie był tak tragiczny, jak myślałam, że będzie. Jednak następne dni nie zapowiadają się lepiej. Czy będzie gorzej? Tego nie wiem. Mam nadzieję, że chociaż to nie – nie będzie gorzej, nawet jeżeli nie lepiej. Do tej pory wytrzymywałam. Praca w dzień, praca w nocy, ósma rano jako magiczna granica: raz przychodzę na ósmą, raz wychodzę o tejże. Jak w biegach: ja przekazuję lub odbieram pałeczkę, maszyna działa bezustannie. Nie ma przestojów.

Jakaś moc mną porusza. Nie jest dobra ani zła – jest tylko potężna, powoduje istnienie. Witaj, stary przyjacielu, widzimy się ponownie? Mój umysł jest niespokojny, chce zaprzeczyć, ostatnio było tak dobrze! Ale coś się znów we mnie zmienia. Już nie ci sami ludzie na ulicach. Już nie ta sama ja. Czekam z otwartymi ramionami.

W torebce niewykupiona recepta czeka na lepszy czas. W domu w pudełku zostały ostatnie sztuki małych, białych tabletek.

Czekam.

18.03.2017

Ciekawe to wszystko, dziwne. Wczoraj rozmawiałam z pewnym Nim. I On był również przerażony całą tą sytuacją. Taką samą, jak moja. Tylko ja byłam profesjonalistą w tej rozmowie niby, pracownikiem w firmie, on petentem. On pytał, a ja odpowiadałam, kryjąc chęć powiedzenia, że wiem, co czuje.

Nigdy nie chciałabym być lekarzem od małych bialych tabletek jak moje. Nie umiałabym. Za dużo.

2.01.2017

Witamy nowy rok. Chyba nie będzie gorszy od poprzedniego, co nie?

Ja nie zapamiętam 2016 jako złego roku. Nie. Zapamiętam go jako rok nauki, pracy, pierwszych zarobków nieuwłaczających godności człowieka żyjącego w cywilizowanym kraju. Był to rok przede wszystkim męczący.

Stałam się korposzczurem.

2016 nie był jakoś szczególnie tragiczny, ale, co mnie bardziej martwi, 2017 nie zapowiada się też lepiej. Już na styczeń góra zaplanowała mi nawał pracy i ledwo udało mi się załatwić cztery dni wolnego.

Płus jest taki, że z tym rokiem przestałam być najmłodsza „na piętrze” i mam swoją uczennicę, której tłumaczę, pomagam i… daję do wypełniania papiery.

A tabletki? Są. Są w moim życiu.

4.10.2016

Dziś byłam u lekarza – dużo dużo tabletek.

W pracy też ujdzie. Przychodzą „nowi”. Teraz już nie ja będę „nowa”. Wreszcie. Będę mogła też uczyć, nie tylko być uczona.

Ciągle praca-dom-praca-dom. I sklepy. Dziś wydałam całą dniówkę na ciuchy. Można? Można.

15.09.2016

Więcej małych, białych tabletek. Dziś kupilam. Jakiś nowy farmaceuta w mojej aptecew. Miły, przystojny, chociaż proponował mi jakieś suplementy reklamowane tu i ówdzie. Nie biorę takich rzeczy, i tak mam tabletek dosc.

Muszą reklamować, pewnie szefostwo każe. Może mają takie szefostwo, jak ja? Nieprzychylne?

Ale ja za trzy miesiące zmieniam miejsce pracy. Przynajmniej na dwa miesiące, potem albo dalej w świat, albo wracam. Dwumiesięczny kurs doskonalący.

Tak, mam się doskonalić. Lubię się doskonalić.

Praca bywa fajna!

11.07.2016

I znów jestem. Jest lepiej. Całkiem dobrze nawet można powiedziac. Jestem w pracy ze wszystkimi, tylko szefa nie ma i dobrze, nie dogadujemy się.

W prywatnym życiu też jako tako, czyli po japońsku. Do lekarza niedługo idę, ooo, nawet za tydzień. Nowe małe, białe tabletki.

Teraz relaksuję się przy komputerze i piję cydr. Nie wolno., Nie wolno się relaksować, szefostwo nie pozwala, powinniśmy się wszyscy edukować w wolnym czasie – nawet spytali mnie, czy nie mam rodziny, bo jak nie mam, to mam czas, żeby się douczać. No nie mam.

Cydru też nie wolno, bo leki.

Nic nie wolno.

Smutno.