17.02.2019

Od dwóch dni nie brałam leków, a dodatkowo kontaktowałam się intensywnie z ludźmi. Dzisiaj już było źle. Zła zła zła.

Już wieczorem wzięłam tabletkę. Ale… to byla ostatnia tabletka w opakowaniu. Skończyły się niespodziewanie. Recepta w torebce. Jutro po pracy wykupię.

Reklamy

8.11.2018

Kryzys… minął. Jest lepiej. Chętniej chodzę do pracy, żyję na co dzień. Jem, sikam, śpię, pracuję, przyjmuję klientów, rozmawiam z klientami, z mamą, z bratem, z siostrą, z tatą, chwalę bratanicę.
Dzisiaj dla relaksu piwko, piweczko, alkoholik hehehe
Psychiatra kazał zmniejszyć lek X, małe, białe tabletki. Drugie – bez zmian. Do tego trzecie, nie na mózg, a na cholesterol.
Za wysoki.
Do tego witamina D. Nie biorę suplementów, supli, witamin, mikroelementów, ale witaminę D biorę, dobra jest. Pomaga.
Nie boję się w nocy. Niedawno lęk lęk lęk. Straszny lęk. Teraz rozkosz.
Noc. Nic.
Pozdrawiam

23.10.2018

Wieczór, wtorek, po pracy już, odpoczynek. Jem. Piję piwo. Piszę rzeczy w Internecie. Nic.

Było super, było dobrze, teraz też dobrze, chociaż wczoraj rano źle źle źle. Potem powoli, kawka, lepiej, praca, lepiej, tabletki, doborze.

Dwa dni wcześniej nie brałam tabletek, bo wyjazd. Delegacja, super. Ale potem – poniedziałek – beztabletkowy szok.

Źle

Teraz znów dobrze.

9.09.2018

Jest super dalej, ale znowu kropki psują mi nastrój. Dzisiaj rano znowu, wielka czarna dziura wywierciła mi kanion w brzuchu. Po co?

Ale poza tym ok. Miałam dłuższy urlop, było baaardzo sympatycznie. Spotkałam się nawet z dawno nie widzianą rodziną. Nie mam co narzekać.

Tabletki biorę, tak jak brałam, grzecznie. Nigdy dość.

Sto tabletek dziennie.

1.09.2018

Jest super!

Było super, potem zaczął zaczynać się kryzys, znowu kropki, kula, chmury. Lekarz na to: trudno. To ja zwiększyłam sobie jedne małe, białe tabletki do dwóch dawek dziennie, hehehe. Ostatnio pomogło i teraz… też pomogło!

Dawno nie czułam się tak zwyczajnie dobrze, ech.

Oczywiście mówię psychicznie, bo fizycznie jakieś przeziębienie mnie dopadło i kaszlę i smarkam od dwóch tygodni ponad. Makabra. Ale nawet nie brałam wolnego w pracy. Ja nie z takich.

Zwolnienia brałam tylko w poprzedniej filii, tam bywało gorzej. Teraz nie chcę.

Czuję się ok.

6.08.2018

Byłam dziś po małe, białe tabletki w aptece. I o dziwo wszystkie były i w odpowiedniej liczbie opakowań. Cud!

Dzisiaj poniedziałek, co ludziom raczej źle się kojarzy, jednak ja byłam szczęśliwa aż huczało. Już wczoraj cieszył mnie deszcz, co jest rzadkością, wiec dobrze się zapowiadało. Like like like

Na razie jest super, więcej nie mogę sobie życzyć. No może zeby ważna rozmowa o pracy w pracy jutro dobrze poszła.

Tego i wy mi życzcie.

1.04.2018

Ostatnio, gdy było baaardzo źle, lekarz kazał mi brać moje stare leki w większych dawkach: lek A półtorej  dawki, lek B jedna dawka, lek C jedna dawka (ale wcześniej nie brałam go wcale już od roku). Teraz, gdy znowu zaczyna być źle, zaczęłam brać tak samo. Na razie nie jest idealnie, są momenty złe, ale czuję się nieźle. To taki taniec nad przepaścią. Ytrzymuję się, ale czasem bywa ciężko. Najczęściej jestem wesoła, ale zawsze mogę runąć w dół, tak czuję.

Wielkanoc z rodziną, dobrze. Brat zaczął pracę, w miarę stałą, dobrze. On radzi sobie w życiu lepiej niż ja.

Ale ja i moje korpo – dobrze. Dużo nocek ostatnio, właściewie mam dzień, noc, przerwę i tak dalej. Ciężko. Dam rade?

Muszę.