16.07.2019

Okurcze jak się czuję! Raz super, za chwilę strasznie, za inną chwilę jednocześnie super i strasznie… Trwa we mnie jakaś dramatyczna walka

Nie wiem, czy to leki, jakie zaczęłam brać jakiś czas temu zamiast innych. 

Mam nadzieję, że to pójdzie w dobrą stronę!

Reklamy

13.07.2019

Dzisiaj rano kropka stulecia. Teraz nieźle.

W ogóle ostatnio bardzo źle, mam nowe małe, białe tabletki. Może po nich będzie lepiej? Lekarz wydawał się widzieć mój stan.

Nie wiem, jak będzie dalej. Na razie piszę i mówię składnie, myśli płyną w miarę regularnie. Pracuję, pracuję, pracuję, praca daje mi stabilność.

24.03.2019

Dzisiaj dzień wolny, nie tylko dla sklepów, ale też dla mnie. Korpo zamknięte na cztery spusty. Odpoczywam, taaaaak!

Ostatnio oczywiście zjebałam i kilka dni nie brałam tabletek. W końcu wzięłam się za siebie i teraz biorę, ale jednak były kropki, czy jak to wcześniej nazywałam. No źle no. 

Ale już super znowu! 

Teraz kawkę popijam w domu, rodzice mi kupili ekspres na urodziny, haha! 

17.02.2019

Od dwóch dni nie brałam leków, a dodatkowo kontaktowałam się intensywnie z ludźmi. Dzisiaj już było źle. Zła zła zła.

Już wieczorem wzięłam tabletkę. Ale… to byla ostatnia tabletka w opakowaniu. Skończyły się niespodziewanie. Recepta w torebce. Jutro po pracy wykupię.

8.11.2018

Kryzys… minął. Jest lepiej. Chętniej chodzę do pracy, żyję na co dzień. Jem, sikam, śpię, pracuję, przyjmuję klientów, rozmawiam z klientami, z mamą, z bratem, z siostrą, z tatą, chwalę bratanicę.
Dzisiaj dla relaksu piwko, piweczko, alkoholik hehehe
Psychiatra kazał zmniejszyć lek X, małe, białe tabletki. Drugie – bez zmian. Do tego trzecie, nie na mózg, a na cholesterol.
Za wysoki.
Do tego witamina D. Nie biorę suplementów, supli, witamin, mikroelementów, ale witaminę D biorę, dobra jest. Pomaga.
Nie boję się w nocy. Niedawno lęk lęk lęk. Straszny lęk. Teraz rozkosz.
Noc. Nic.
Pozdrawiam

23.10.2018

Wieczór, wtorek, po pracy już, odpoczynek. Jem. Piję piwo. Piszę rzeczy w Internecie. Nic.

Było super, było dobrze, teraz też dobrze, chociaż wczoraj rano źle źle źle. Potem powoli, kawka, lepiej, praca, lepiej, tabletki, doborze.

Dwa dni wcześniej nie brałam tabletek, bo wyjazd. Delegacja, super. Ale potem – poniedziałek – beztabletkowy szok.

Źle

Teraz znów dobrze.

9.09.2018

Jest super dalej, ale znowu kropki psują mi nastrój. Dzisiaj rano znowu, wielka czarna dziura wywierciła mi kanion w brzuchu. Po co?

Ale poza tym ok. Miałam dłuższy urlop, było baaardzo sympatycznie. Spotkałam się nawet z dawno nie widzianą rodziną. Nie mam co narzekać.

Tabletki biorę, tak jak brałam, grzecznie. Nigdy dość.

Sto tabletek dziennie.