16.03.2014

Ostatni rok studiów. Niedługo ostatnie wakacje. Ostatnie wakacje przez pracą. Póki nie dostanę pracy – będą wakacje.

Boję się. Boję się zmian. Wolałabym wiecznie robić to samo. Na przykład studiować. Ale nie można. Trzeba się zmieniać, żeby przeżyć. Żeby na przykład zarabiać.

20.01.2014

Siedzę i piję piwo. Na małe, białe tabletki nie powinnam, ale jednak. Nie zawsze robię to, co każą. Mała czerwona puszka w zasięgu wzroku.

Dzwoniłam do mamy. Rozmawiałyśmy. Miała niedawno operację, bałam się o nią. Ale już jest dobrze, już wróciła do domu. Najważniejsze, że wyszła ze szpitala. Nie lubię szpitali. Sama dawno nie byłam, już długo, długo. I całe szczęście.

Dalej lubię swoje studia. Chciałabym się czegoś nauczyć. Dziwne, ale i przyjemne uczucie. Te studia zawsze mnie zadziwiały, jak można tak się zmieniać w czasie. Ale może to ja się zmieniam?

6.11.2013

Już listopad. Szybko mijają dni, na studiach jeszcze szybciej niż w wakacje. Ostatni rok kończy się nieubłaganie szybko.

Niedługo trzeba będzie do pracy iść. Boję się, chociaż nie tak bardzo, jak niedawno. Jakiś optymizm we mnie wstąpił. Popijam sobie piwko, chociaż nie wiem, czy na lekach mi wolno i spędzam spokojne chwile w internecie.

17.10.2013

I znów studia, studia, studia. Nareszcie. Ludzie. Jacyś znajomi się pojawili, nawet nie wiem, skąd. Jest dobrze. Chcę. Czytam skrypty i jestem zadowolona, chcę tego.

A jutro do mojego lekarza, po nowe tabletki. Trzeba iść, odsiedzieć w kolejce swoje. I dostać to, co daje mi silę, chęć do studiowania, tę dziwną radość, której tak dawno nie czułam.

Za długie paznokcie,żeby pisać na klawiaturze, mylą się literki. Co się da – poprawiam.

27.08.2013

Wakacje w pełni, nuda i lenistwo, a ja czuję, pierwszy raz od prawie dwóch lat, że bym wróciła do zajęć, do studenckiego mieszkania.

Wróciłabym na studia.

 

Nie wiem, jak długo się to utrzyma, może do października. Nie wiem, czy to ja, czy to tabletki. Czy moja psycholog. A na razie szarzejące niebo za oknem i światło laptopa w ciemnym pokoju.

14.06.2013

Męczarnia studencka – sesja. Nie ma czasu na chodzenie po starych blogach, a i pisać nie ma czego, patrząc na stare notki. Bo teraz jakoś tak inaczej, mogę tylko powiedzieć, że świat wywrócił się o sto osiemdziesiąt stopni, inne zmysły działają zupełnie.

Ale nie ma co roztrząsać, trzeba iść dalej, uczyć się, uczyć. Cholerny podręcznik leży przede mną i czeka. Ale mogę się uczyć, mogę czytać, o tyle jest dobrze, chciałoby się napisać. Małe, paskudne tabletki dają radę z moim przepracowanym mózgiem.