1.04.2017

Prima aprilis dziś, jak się można domyślić, jak się uczyło łaciny. Ale ja tu bez żartów, bo mi nie wychodzą… Heh.

W pracy jedna z kobiet chyba przeszła do obozu nielubiących mnie a raczej tych, co im z jakiegoś powodu w sposób negatywny nie jestem obojętna. Dla tych, co mnie rzadko zauważają jestem ok. Nie wiem, dlaczego.

Druga koleżanka do mnie napisała SMSa po raz pierwszy, aż się zdziwiłam, ale chodziło tylko o zastępstwo. Jako że z asertywnością u mnie kepsko, to już już miałam wziąć, ale nie wzięłam, bo rodzice jadą do mnie do domu. I trzeba przygotować.

Boję się w nocy znów, leżę w ciemności i mnie paraliżuje strach. Nawet kołdra zła

Ale tylko noc.

dziś wyjątkowo ładna sobota, ciepło jest, słonecznie. A więc można wyjść do sklepu, znów do ludzi. Od trzech dni mału urlop i nie wychodzę, tylko siedzę, piszę i jem, jem, jem. Nie przytyłam, bo spaceruję w kołko po pokoju, moja mała pasja, hobby.

Dziś długi post, bo przywitanie wiosny. Pracuję już dwa i pół roku. Dziwne, co nie? Tylko raz zmiana pracy i raz zmiana miejsca. Od poniedziałku dalej zmiana – tym razem idę pracować do innego miasta na miesiąc.

Szaleństwo dojazdowe.

Ale już po głosie poznałam, po telefonach, że są pryjaźni, nie chcą skrzywdzić. Lepiej niż Tu.

Pozdrawiam wiosennie! Wasza kropelka

Reklamy