14.10.2014

Budziłam się dzisiaj w nocy i zaraz zasypiałam. Jak zwykle. Obudziłam się, było już jasno. Ale dalej bardzo chciało mi się spać. Nie mam w pokoju zegarka, a po telefon nie chciało mi się sięgać. „Jeszcze wcześnie” pomyślałam. Ledwo zwlokłam się z łóżka i poszłam do toalety. Wróciłam, by spać dalej. Zerknęłam w końcu na telefon. 15:00… Przeraziłam się. Która?!

Alew byłam zbyt zmęczona. Zasnęłam znowu. Potem poleżałam jeszcze chwilkę i finalnie wstałam o 17:40…

O co chodzi?

Dobrze, że dzisiaj nie szłam do pracy…

Reklamy