28.01.2019

Ostatnio życie rodzinne niedomaga, a ja się czuję poza tym. Nigdy nie byłam mocna w związkach, zdradach, upijaniu się…

W ogóle jakaś ostatnio jestem otępiała. Najchętniej bym spała. Przynajmniej bezsenność na razie mi ni grozi.

Pamiętam pewien letni poranek, jak jechałam do pracy w dużej centrali korpo po bezsennej nocy. W ręce miałam kawę mrożoną, myśli układały się w rymy. Wszystko było okrutnie wyraźne, ale nie koliło w oczy, było dziwne i wesołe. Aż się siebie bałam.

Teraz są mniej dziwne poranki.

Reklamy

8.11.2018

Kryzys… minął. Jest lepiej. Chętniej chodzę do pracy, żyję na co dzień. Jem, sikam, śpię, pracuję, przyjmuję klientów, rozmawiam z klientami, z mamą, z bratem, z siostrą, z tatą, chwalę bratanicę.
Dzisiaj dla relaksu piwko, piweczko, alkoholik hehehe
Psychiatra kazał zmniejszyć lek X, małe, białe tabletki. Drugie – bez zmian. Do tego trzecie, nie na mózg, a na cholesterol.
Za wysoki.
Do tego witamina D. Nie biorę suplementów, supli, witamin, mikroelementów, ale witaminę D biorę, dobra jest. Pomaga.
Nie boję się w nocy. Niedawno lęk lęk lęk. Straszny lęk. Teraz rozkosz.
Noc. Nic.
Pozdrawiam

3.06.2018

Nadal trwa w mojej głowie wiosna, chociaż wczoraj było gorzej, przyjechała mama i zamiast się cieszyć, momentami bałam się już rozstania. Dzisiaj lepiej.

Dzisiejsza noc przespana była nieźle, ale to pewnie dlatego, że wczoraj wypiłam piwo. Bez piwa śpię w dzień znów, czuwam nocą.

Jutro korpo, a raczej małe korpko, do którego się przeniosłam na razie. Znaczy korpo dalej duże z tylko filia malutka. Jest nieźle, ludzie lepsi. Nie znają mnie. Życie od nowa.

Tylko jak zniosę noc? Nie dość, że dziś bez piwa, bez wspomagania, już czuję się pobudzona, to jeszcze nerwy, bo jutro pierwszy dzień w Filii. Trzeba bedzie dalej dojeżdżać, a wiec wcześniej wstać. Dam radę?

Nocami piszę wiersze.

25.03.2018

Niby dobrze, ale jednak źle. Niby źle, ale jakoś się trzymam. Dużo, dużo pracy. Umieram, wymiękam. Wykończona. Trzy nocki pod rząd, na każdej zero snu. Odsypianie, zmulenie, zmarnowane dni.

Dzisiaj spanie do popołudnia, ledwo wstałam, potem spotkanie rodzinne. Było miło, rozmawiałam, uśmiechałam się – jak zwykle. Nie wiem sama, czy byłam szczęśliwa, czy tylko udawałam. Teraz nie jestem. Teraz źle.

Skończył się jeden lek, nie biorę od kilku dni, nie mam czasu kupić. Źle. Byłam dziś w aptekach – nie ma. W jedej zamówią na jutro. Drugi lek biorę. Ale raz już brałam tylko ten i odpierdoliło zupełnie. Muszę dwa.

Jutro kupię.

8.09.2017

Najgorszy tydzień w tym miesiącu. Trzy nocki. Ja nie śpię, boję się. Telefon czarny telefon – może zadzwonić. CDzwoni? Czy tylko się wydaje? Ciągle tak.

Boję się ciemności, boję się nocy, a najbardziej nocy w pracy. Sama ja jedna. A noc nie chce się skończyć, nie ma ciągle granatu nieba, tylko czerń, wszędzie czerń.

 

3.09.2017

Jest teraz 4:37, nie mogę zasnąć. Dlaczego? Pewnie wyspałam się wczoraj. Ale cały dzień wiedziałam, że tak będzie. Wczoraj też zasnęłam późno. Czasem tak mam – problemy ze snem. Nawracający problem…

Dlaczego? Nie wiem. Zawsze tak było – okresy bezsenności na przemian z okresami snu zimowego.

A niestety w poniedziałek nocka.

Na jutro przed nocką chyba wezmę sobie pewne moje tabletki, które jako „działanie niepożądane” mają senność. A może i działanie pożądane. Między innymi po to je brałam. Jeszcze mi zostały.

Życzcie mi powodzenia w spaniu.