20.07.2019

Dzisiaj jest super! Wczoraj było źle. Ja już nie rozumiem, nie wiem, jak się czuję. Emocje są, ale mnie przerażają…

Dzisiaj znowu jeździłam po mieście busem i oglądałam krajobrazy. Dobrze się wtedy czuję.

A mama zaraz zadzwoni i jej to opowiem.

22.06.2019

Praca mija dobrze, jest stabilnie. Uśmiecham się czarująco i słucham klientów. Współpracownicy gadają coś o swoich rodzinach. Niewiele mnie to obchodzi, zwłaszcza cudze dzieci, ale słucham. Mojego jęczenia nikt by nie słuchał, to po co się produkować.

Za to w domu źle. Usłyszałam wiele gorzkich słów. I to od kogo? Od rodziców. Całą noc bolał mnie brzuch i głowa. Oni nie mają pojęcia, co i jak ja czuję. Mają swoją wizję mnie, a ja jej nie spełniam. 

11.05.2019

Korpo wzywa, korpo kocha

nie dasz rady, to wynocha!

Ja na razie daję radę w małym korpko. Za tydzień mam być na jeden dzień przeniesiona w jeszcze inne miejsce. Już kilka razy tam pracowałam o nie było źle. Tylko raz musiałam odwiedzić kilku klientów, co wiązało się z podróżą taksówką, bo prawa jazdy niestety nie mam. 

Dzisiaj sobota, spędziłam trochę czasu z mamą, z którą spotkałam się na mieście. Było bardzo miło. 

Ostatnio nastrój jakby gorszy, więcej gorszych dni, pojawiły się też znowu kropki, ale jakoś ciągnę. W razie czego zawsze mogę zadzwonić do lekarza i się umówić. Mam też zapas olanzapiny z poprzednich pogorszeń. 

Korpo daje, korpo bierze

bo do korpo ja należę.

19.04.2019

Dzisiaj godziną popołudniową pożegnałam korpo (dzisiaj pracowałam w dużym korpo w sumie), zaczęłam święta. Trzy dni świąt. Super! Prezent dla rodziców już kupiłam. 

W ogóle to zapisałam się do psychoterapeuty. Mój lekarz mnie do tego namawia od daaaawna, ale albo w dużym korpo ciągle robiłam nadgodziny i nie miałam czasu, albo nie miałam kasy. To jednak duży wydatek i do tego długotrwały. Ale teraz uznałam, że kasę odłożoną mam, czasu też więcej, wreszcie normalny grafik. 

Terapeutka okazała się być okej, zobaczymy, jak będzie. W sumie dłuższy czas było dobrze, nawet bardzo, teraz jest tak sobie. No i są problemy, o których tu nie piszę, takie bardziej prywatne, wewnętrzne. 

No i nadal nie jestem w stałym związku (właściwie od dawna nie byłam w żadnym związku), a rodzice i społeczeństwo jednak wmawiają mi, że powinnam być. Ten konflikt też jest do omówienia. 

29.11.2018

Dzisiaj rano miałam zły humor i nie wiedziałam, dlaczego. W końcu doszłam: za późno wstałam i nie wypiłam w domu kawy. W pracy nadrobiłam tę niedoróbkę i od razu poczułam się lepiej.
W ogóle po kawie czuję się lepiej. Tylko jak przesadzę, to mam zgagę.
W korpko moim dobrze, czasami coś zazgrzyta, ale ogólnie bardzo na plus. Małe korpko to jednak coś miłego.
A w sobotę znowu zobaczę się z rodzicami, rodzeństwo też będzie. Cud!
Ostatnio nakupowałam sobie książek. Jakoś nie mam weny na czytanie teraz i leżą. Dlaczego? Bo… rozmawiam ze znajomymi! Wprawdzie przez internet tylko, na messengerze, ale jednak! I cieszy mnie to. Jest postęp!

23.06.2018

Wyspa. Morze dobrze. Często dobrze. Fale dobrego samopoczucia. I na to czarna wyspa zła. Smutku. Obrzydliwa, wstrętna, ohydna. Wyspa.

Takie wyspy pojedyncze zdarzają się, gdy jest dobrze. Potem częściej, gdy jest dobrze, ale nie idealnie. Potem jeszcze częściej. Teraz często.

Dzisiaj była mama. Super. Radość. Cud cud cud. Ale wyspy. Ciągle wyspy

Trzymam na rękach niemowlę, a tu wyspy…

1.04.2018

Ostatnio, gdy było baaardzo źle, lekarz kazał mi brać moje stare leki w większych dawkach: lek A półtorej  dawki, lek B jedna dawka, lek C jedna dawka (ale wcześniej nie brałam go wcale już od roku). Teraz, gdy znowu zaczyna być źle, zaczęłam brać tak samo. Na razie nie jest idealnie, są momenty złe, ale czuję się nieźle. To taki taniec nad przepaścią. Ytrzymuję się, ale czasem bywa ciężko. Najczęściej jestem wesoła, ale zawsze mogę runąć w dół, tak czuję.

Wielkanoc z rodziną, dobrze. Brat zaczął pracę, w miarę stałą, dobrze. On radzi sobie w życiu lepiej niż ja.

Ale ja i moje korpo – dobrze. Dużo nocek ostatnio, właściewie mam dzień, noc, przerwę i tak dalej. Ciężko. Dam rade?

Muszę.