31.05.2018

Raz dwa trzy, wygrywasz Ty!
Dzisiaj wygrałam ja. Piękny, wolny dzień bez korpo. Jutro – piękny, wolny dzień bez korpo. Potem – piękny, wolny dzień bez korpo razy dwa. Długi weekend.
Słońce praży, sklepy dziś były zamknięte, więc tłumy ludzi zalały stare miasto. Byłam tam i ja. Wypiłam sobie nawet dwie kawy.
Chętnie bym poleżała na plaży, takiej spokojnej i cichej. Niemożliwe.
Najchętniej jeżdżę autobusami. Tramwajami też. Chodzę. Jest dobrze, bardzo dobrze. Czyżby czekała mnie za to kara?

Reklamy

26.11.2017

Na miesiąc, ze względu na braki kadrowe, wróciłam do takiego swojego starego biurka. Cieżko tam było, mało kto chce tam pracować. No więc ja…

Przeżyłam. Przeżyłam całkiem, całkiem – i psychicznie się trzymam, chociaż już opierdziel od szefowej poszedł stamtąd.

Teraz w delegacji byłam, daleko. I było miło. Zakupy w innym mieście, obiadki ciekawe, ale tak to robota do siódmej wieczorem.

W tej delegacji miałam kryzysy, jakieś czarne dziury, ale się trzymam.

8.10.2017

Już powoli lepiej, chociaż jeszcze daleko od dobrze. Dzisiaj było nieźle. W pracy też jakoś idzie, chociaż umysł jest ocieżały jak przejechany przez walec. Głowa waży tonę.

Dostałam znowu inną tabletkę, więcej tej, co już brałam, trzecia tak samo. Podwójny koktajl.

Mam ochotę rzucić wszystko i zaszyć się gdzieś głęboko, u rodziców. Ale trzeba żyć, pracować. Pieniądze na ulicy nie leżą.

4.08.2017

Ostatni okres nie był tak tragiczny, jak myślałam, że będzie. Jednak następne dni nie zapowiadają się lepiej. Czy będzie gorzej? Tego nie wiem. Mam nadzieję, że chociaż to nie – nie będzie gorzej, nawet jeżeli nie lepiej. Do tej pory wytrzymywałam. Praca w dzień, praca w nocy, ósma rano jako magiczna granica: raz przychodzę na ósmą, raz wychodzę o tejże. Jak w biegach: ja przekazuję lub odbieram pałeczkę, maszyna działa bezustannie. Nie ma przestojów.

Jakaś moc mną porusza. Nie jest dobra ani zła – jest tylko potężna, powoduje istnienie. Witaj, stary przyjacielu, widzimy się ponownie? Mój umysł jest niespokojny, chce zaprzeczyć, ostatnio było tak dobrze! Ale coś się znów we mnie zmienia. Już nie ci sami ludzie na ulicach. Już nie ta sama ja. Czekam z otwartymi ramionami.

W torebce niewykupiona recepta czeka na lepszy czas. W domu w pudełku zostały ostatnie sztuki małych, białych tabletek.

Czekam.

31.01.2017

No tak, żyję dalej, chociaż nie jest to dla mnie takie oczywiste. Dlaczego? Nigdy nie próbowałam odebrać sobie życia mimo usilnych zachęt ze strony mojego umysłu. Miałam w sobie silne postanowienie, że dożyję równo 108 lat. Teraz stało się to dla mnie obojętne i w takim zawieszeniu trwam tylko dlatego, że jestem tym wszystkim za bardzo zmęczona, żeby wyjść z nurtu inercji.

Ale chyba – jest lepiej! A raczej faluje i powoduje dziwne stany, ale są to stany niepokojące, a nie groźne/

W pracy powtarzają, że za dużo pracuję i wyglądam na zmęczoną. A ja siedzę i odpływam w fale.

11.07.2016

I znów jestem. Jest lepiej. Całkiem dobrze nawet można powiedziac. Jestem w pracy ze wszystkimi, tylko szefa nie ma i dobrze, nie dogadujemy się.

W prywatnym życiu też jako tako, czyli po japońsku. Do lekarza niedługo idę, ooo, nawet za tydzień. Nowe małe, białe tabletki.

Teraz relaksuję się przy komputerze i piję cydr. Nie wolno., Nie wolno się relaksować, szefostwo nie pozwala, powinniśmy się wszyscy edukować w wolnym czasie – nawet spytali mnie, czy nie mam rodziny, bo jak nie mam, to mam czas, żeby się douczać. No nie mam.

Cydru też nie wolno, bo leki.

Nic nie wolno.

Smutno.