1.09.2018

Jest super!

Było super, potem zaczął zaczynać się kryzys, znowu kropki, kula, chmury. Lekarz na to: trudno. To ja zwiększyłam sobie jedne małe, białe tabletki do dwóch dawek dziennie, hehehe. Ostatnio pomogło i teraz… też pomogło!

Dawno nie czułam się tak zwyczajnie dobrze, ech.

Oczywiście mówię psychicznie, bo fizycznie jakieś przeziębienie mnie dopadło i kaszlę i smarkam od dwóch tygodni ponad. Makabra. Ale nawet nie brałam wolnego w pracy. Ja nie z takich.

Zwolnienia brałam tylko w poprzedniej filii, tam bywało gorzej. Teraz nie chcę.

Czuję się ok.

Reklamy

25.03.2018

Niby dobrze, ale jednak źle. Niby źle, ale jakoś się trzymam. Dużo, dużo pracy. Umieram, wymiękam. Wykończona. Trzy nocki pod rząd, na każdej zero snu. Odsypianie, zmulenie, zmarnowane dni.

Dzisiaj spanie do popołudnia, ledwo wstałam, potem spotkanie rodzinne. Było miło, rozmawiałam, uśmiechałam się – jak zwykle. Nie wiem sama, czy byłam szczęśliwa, czy tylko udawałam. Teraz nie jestem. Teraz źle.

Skończył się jeden lek, nie biorę od kilku dni, nie mam czasu kupić. Źle. Byłam dziś w aptekach – nie ma. W jedej zamówią na jutro. Drugi lek biorę. Ale raz już brałam tylko ten i odpierdoliło zupełnie. Muszę dwa.

Jutro kupię.