13.07.2019

Dzisiaj rano kropka stulecia. Teraz nieźle.

W ogóle ostatnio bardzo źle, mam nowe małe, białe tabletki. Może po nich będzie lepiej? Lekarz wydawał się widzieć mój stan.

Nie wiem, jak będzie dalej. Na razie piszę i mówię składnie, myśli płyną w miarę regularnie. Pracuję, pracuję, pracuję, praca daje mi stabilność.

18.05.2019

Byłam ostatnio u terapeuty kilka razy i nawet był ze mnie zadowolony. Stwierdził, że mam emocje, tylko skryte i trzeba je uwolnić. Może znowu pochodzę, to mi pomoże. 

Do lekarza na razie nie jestem zapisana, mam się umówić, jak się będą kończyły leki. To dlatego, że robię postępy i jestem szczęśliwa. Mam kryzysy, kropki, ale sumarycznie nastrój jest na plus. Nawet mi trochę szkoda, że już nie tak bardzo na plus… 😉

11.05.2019

Korpo wzywa, korpo kocha

nie dasz rady, to wynocha!

Ja na razie daję radę w małym korpko. Za tydzień mam być na jeden dzień przeniesiona w jeszcze inne miejsce. Już kilka razy tam pracowałam o nie było źle. Tylko raz musiałam odwiedzić kilku klientów, co wiązało się z podróżą taksówką, bo prawa jazdy niestety nie mam. 

Dzisiaj sobota, spędziłam trochę czasu z mamą, z którą spotkałam się na mieście. Było bardzo miło. 

Ostatnio nastrój jakby gorszy, więcej gorszych dni, pojawiły się też znowu kropki, ale jakoś ciągnę. W razie czego zawsze mogę zadzwonić do lekarza i się umówić. Mam też zapas olanzapiny z poprzednich pogorszeń. 

Korpo daje, korpo bierze

bo do korpo ja należę.

1.09.2018

Jest super!

Było super, potem zaczął zaczynać się kryzys, znowu kropki, kula, chmury. Lekarz na to: trudno. To ja zwiększyłam sobie jedne małe, białe tabletki do dwóch dawek dziennie, hehehe. Ostatnio pomogło i teraz… też pomogło!

Dawno nie czułam się tak zwyczajnie dobrze, ech.

Oczywiście mówię psychicznie, bo fizycznie jakieś przeziębienie mnie dopadło i kaszlę i smarkam od dwóch tygodni ponad. Makabra. Ale nawet nie brałam wolnego w pracy. Ja nie z takich.

Zwolnienia brałam tylko w poprzedniej filii, tam bywało gorzej. Teraz nie chcę.

Czuję się ok.

21.02.2018

Byłam a wsi u babci. Ona dziergała na drutach, oglądała seriale i gadała o codzienności, ja siedziałam w internecie i gadałam o codzienności. Co pogadałyśmy to nasze. Nawet słuchałyśmy naszego gadania nawzajem.

Luty  w pracy był ok, marzec zapowiada się marnie. Ciężka rotacja i dużo nocek. Fuj.

Ale za to mam delegację małą do Warszawy. Może kupię jakieś fajne żarcie.

Byłam u ginekologa i ogądałam w USG moją macicę. Fun, fun, fun. Nic złego nie ma. Nie byłam trzy lata już, trochę przypał, ale teraz będzie regularnie.

23.01.2018

Miałam iść na początku lutego do lekarza po tabletki, ale akurat tego dnia dali mi dzień i nockę i nie mogę. Muszę przełożyć. A potem zaraz urlop i nie pójdę szybko.  Tabletek na szczęście zapas.

Do innego lekarza, nie od głowy, a od spraw kobiecych, wybieram się już od dawna. I mój poprzedni ginekolog nie przyjmuje blisko, muszę  zmienić. Zapisałam się do nowej poradni. Tu na szczęście w terminie wizyty żadnej nocki nie mam.

Tak jakoś medycznie dziś.

A w nowym dziale, o którym pisałam ostatnio, pochwalili. Zadanie wykonane, tylko kilka małych poprawek.

4.10.2016

Dziś byłam u lekarza – dużo dużo tabletek.

W pracy też ujdzie. Przychodzą „nowi”. Teraz już nie ja będę „nowa”. Wreszcie. Będę mogła też uczyć, nie tylko być uczona.

Ciągle praca-dom-praca-dom. I sklepy. Dziś wydałam całą dniówkę na ciuchy. Można? Można.