1.09.2018

Jest super!

Było super, potem zaczął zaczynać się kryzys, znowu kropki, kula, chmury. Lekarz na to: trudno. To ja zwiększyłam sobie jedne małe, białe tabletki do dwóch dawek dziennie, hehehe. Ostatnio pomogło i teraz… też pomogło!

Dawno nie czułam się tak zwyczajnie dobrze, ech.

Oczywiście mówię psychicznie, bo fizycznie jakieś przeziębienie mnie dopadło i kaszlę i smarkam od dwóch tygodni ponad. Makabra. Ale nawet nie brałam wolnego w pracy. Ja nie z takich.

Zwolnienia brałam tylko w poprzedniej filii, tam bywało gorzej. Teraz nie chcę.

Czuję się ok.

Reklamy

21.02.2018

Byłam a wsi u babci. Ona dziergała na drutach, oglądała seriale i gadała o codzienności, ja siedziałam w internecie i gadałam o codzienności. Co pogadałyśmy to nasze. Nawet słuchałyśmy naszego gadania nawzajem.

Luty  w pracy był ok, marzec zapowiada się marnie. Ciężka rotacja i dużo nocek. Fuj.

Ale za to mam delegację małą do Warszawy. Może kupię jakieś fajne żarcie.

Byłam u ginekologa i ogądałam w USG moją macicę. Fun, fun, fun. Nic złego nie ma. Nie byłam trzy lata już, trochę przypał, ale teraz będzie regularnie.

23.01.2018

Miałam iść na początku lutego do lekarza po tabletki, ale akurat tego dnia dali mi dzień i nockę i nie mogę. Muszę przełożyć. A potem zaraz urlop i nie pójdę szybko.  Tabletek na szczęście zapas.

Do innego lekarza, nie od głowy, a od spraw kobiecych, wybieram się już od dawna. I mój poprzedni ginekolog nie przyjmuje blisko, muszę  zmienić. Zapisałam się do nowej poradni. Tu na szczęście w terminie wizyty żadnej nocki nie mam.

Tak jakoś medycznie dziś.

A w nowym dziale, o którym pisałam ostatnio, pochwalili. Zadanie wykonane, tylko kilka małych poprawek.

4.10.2016

Dziś byłam u lekarza – dużo dużo tabletek.

W pracy też ujdzie. Przychodzą „nowi”. Teraz już nie ja będę „nowa”. Wreszcie. Będę mogła też uczyć, nie tylko być uczona.

Ciągle praca-dom-praca-dom. I sklepy. Dziś wydałam całą dniówkę na ciuchy. Można? Można.