9.12.2017

Ostatnio miało być bardzo miło, koleżanka, ba, właściwie przyjaciółka, impreza, zabawa, wieczór… i wielka czarna dziura w umyśle. Mózg dead.

Wczoraj znowu nocka w robocie. Kupiłam ksiązkę, czytałam, czytałam, czytałam… przed pracą czytałam w kawiarni, potem do pracy. Pół książki przeczytane. Ciekawa, życiowa książka, chociaż nie żadna „psychologiczna, coach-owska”, o nieee. Raczej śmieszkowa, wesoła.

Potem mniej śmieszkowo, bo praca w nocy. Nienawidzę pracy w nocy. Rano nieprzytomna.

A dzisiaj mama przyjechała, moja mamusia 🙂