26.11.2017

Na miesiąc, ze względu na braki kadrowe, wróciłam do takiego swojego starego biurka. Cieżko tam było, mało kto chce tam pracować. No więc ja…

Przeżyłam. Przeżyłam całkiem, całkiem – i psychicznie się trzymam, chociaż już opierdziel od szefowej poszedł stamtąd.

Teraz w delegacji byłam, daleko. I było miło. Zakupy w innym mieście, obiadki ciekawe, ale tak to robota do siódmej wieczorem.

W tej delegacji miałam kryzysy, jakieś czarne dziury, ale się trzymam.

Reklamy