31.05.2019

Dzień dziecka. Tak, wiem, że to jutro. Ale zakupy trzeba zrobić dzisiaj. Nie żebym miała mieć dzieci, ale rodzina przyjeżdża z daleka i trzeba ich ugościć. Ogólnie to nie wiem, czego potrzebują te dzieci. Zabawek mają pełno i pewnie dostaną na Dzień Dziecka kolejną tonę. Masakra. 

No ale przynajmniej jest piątek, ja już po pracy, niczym nie muszę się przejmować. Prezesem nie jestem, żeby w weekendy siedzieć na telefonie. Właściwie jestem na dnie hierarchii w korpo, przynajmniej z pracowników biurowych. 

11.05.2019

Korpo wzywa, korpo kocha

nie dasz rady, to wynocha!

Ja na razie daję radę w małym korpko. Za tydzień mam być na jeden dzień przeniesiona w jeszcze inne miejsce. Już kilka razy tam pracowałam o nie było źle. Tylko raz musiałam odwiedzić kilku klientów, co wiązało się z podróżą taksówką, bo prawa jazdy niestety nie mam. 

Dzisiaj sobota, spędziłam trochę czasu z mamą, z którą spotkałam się na mieście. Było bardzo miło. 

Ostatnio nastrój jakby gorszy, więcej gorszych dni, pojawiły się też znowu kropki, ale jakoś ciągnę. W razie czego zawsze mogę zadzwonić do lekarza i się umówić. Mam też zapas olanzapiny z poprzednich pogorszeń. 

Korpo daje, korpo bierze

bo do korpo ja należę.

19.04.2019

Dzisiaj godziną popołudniową pożegnałam korpo (dzisiaj pracowałam w dużym korpo w sumie), zaczęłam święta. Trzy dni świąt. Super! Prezent dla rodziców już kupiłam. 

W ogóle to zapisałam się do psychoterapeuty. Mój lekarz mnie do tego namawia od daaaawna, ale albo w dużym korpo ciągle robiłam nadgodziny i nie miałam czasu, albo nie miałam kasy. To jednak duży wydatek i do tego długotrwały. Ale teraz uznałam, że kasę odłożoną mam, czasu też więcej, wreszcie normalny grafik. 

Terapeutka okazała się być okej, zobaczymy, jak będzie. W sumie dłuższy czas było dobrze, nawet bardzo, teraz jest tak sobie. No i są problemy, o których tu nie piszę, takie bardziej prywatne, wewnętrzne. 

No i nadal nie jestem w stałym związku (właściwie od dawna nie byłam w żadnym związku), a rodzice i społeczeństwo jednak wmawiają mi, że powinnam być. Ten konflikt też jest do omówienia. 

2.04.2019

Ostatnio znowu kropki się zdarzają, ale w sumie zdarzały mi się podczas ostatniego roku kilka razy i nic strasznego z tego nie wynikło. Tak więc przeczekuję je ze spokojem i patrzę w przyszłość.

Niedługo minie rok, od kiedy poszłam na urlop w dużej filii korpo i złożyłam podanie o przeniesienie do malej filii z innymi ludźmi. To był dobry rok! 

Z dużej filii mam czasem wieści, niedawno dotarł do nas jeden z pracowników. Duża filia się wyremontowała, ale praca dalej jest ciężka. U nas też nie ma lekko, ale przynajmniej nie harujemy. I atmosfera lepsza. 

Praca jest fajna, nawet lepsza niż studia. Może dlatego, że na studiach jeszcze się nie leczyłam? I ludzie gorsi byli.

24.03.2019

Dzisiaj dzień wolny, nie tylko dla sklepów, ale też dla mnie. Korpo zamknięte na cztery spusty. Odpoczywam, taaaaak!

Ostatnio oczywiście zjebałam i kilka dni nie brałam tabletek. W końcu wzięłam się za siebie i teraz biorę, ale jednak były kropki, czy jak to wcześniej nazywałam. No źle no. 

Ale już super znowu! 

Teraz kawkę popijam w domu, rodzice mi kupili ekspres na urodziny, haha! 

12.03.2019

Ciągnie się za mną pasmo dobrych dni. Tak doskonale nie było od pierwszych lat studiów, gdy jeszcze byłam zadowolona z życia i z tego, co robię. A potem przez tyle lat było źle! 

Czyżbym wyzdrowiała?

Teraz kocham moje korpo, lubię szefową i kolegów, rozmawiam z nimi, wychodzę z pracy i myślę o jakichś prozaicznych sprawach.

Mam znajomych poza pracą. Raz na kilka tygodni nawet się widujemy. 

I na razie ten stan wydaje się być… stabilny. 🙂

3.02.2019

Ostatnio jakaś zimowa depresja mnie złapała. Źle źle źle, zły nastrój. A jednak powoli lepiej. Czym to spowodowane? Mądre głowy twierdzą, że brakiem słońca. Może. Mi głównie śnieg, plucha i brak ciepła przeszkadza. Jest brzydko.

Jakoś sześć lat temu powstał blog. Dawno. Wtedy było źle, teraz trochę lepiej. Teraz pracuję w korpo. Wtedy nikt nie wiedział o problemach, dzisiaj wie lekarz i rodzice, którzy nie chcą wiedzieć. 

28.01.2019

Ostatnio życie rodzinne niedomaga, a ja się czuję poza tym. Nigdy nie byłam mocna w związkach, zdradach, upijaniu się…

W ogóle jakaś ostatnio jestem otępiała. Najchętniej bym spała. Przynajmniej bezsenność na razie mi ni grozi.

Pamiętam pewien letni poranek, jak jechałam do pracy w dużej centrali korpo po bezsennej nocy. W ręce miałam kawę mrożoną, myśli układały się w rymy. Wszystko było okrutnie wyraźne, ale nie koliło w oczy, było dziwne i wesołe. Aż się siebie bałam.

Teraz są mniej dziwne poranki.

19.12.2018 setny post!

Dobrze, dobrze, git. Dzisiaj nawet wiersz wymyśliłam w drodze do pracy. Dojazdy do korpko mam dość długie, pod miasto, nie to co do starego korpo. Ale lubię te dojazdy, wyciszają, odprężają i pozwalają się obudzić. Czasem na drogę kupuję sobie kawę w niedalekiej kawiarni. Jest mocna i pobudza kopem z dwóch espresso.  A czuję się teraz nie tyle rozweselona, co normalna. Boże, jak dawno nie czułam się normalnie! To wspaniałe uczucie. I radzę sobie w pracy. A i w życiu coraz lepiej.