4.10.2015

No więc tableteczki dalej są, a ja się czuję dobrze, więc i odwiedzam bloga. Cztery kawy dziś wypiłam, więc jestem ogólnie zadowolona. Jeszcze zostało piwko w lodówce.

W pracy miło aż dziw, z innymi ludźmi pracuję na razie i to mi pomogło. Tam, gdzie byłam ostatnio cos było nie tak. Teraz jest dużo lepiej.

A w domu czytam sobie ksieżkę, nie za szybko mi idzie, ale idzie.

11.11.2014

Dobra data, święto narodowe. W pracy wolne, sklepy zamknięte. Dobrze, żemleko do kawy mam w zapasie.

Dzisiaj zapomniałam wziąć małych, białych tabletek. Wstałam późno, wypiłam poranną kawę i jakoś tak zleciało. A to komputer, ato rozmowa z mamą… No ale to nic, dzień mnie nie zbawi. Jutro kolejna porcja.

Byłam dziś w znanej sieci fast foodów. Kupiłam sobie jedzenie, akurat tam było otwarte, ja byłam głodna, przechodziłam i… weszłam. Pycha! Jak ja dawno tam nie byłam! Rzadko jem fast foody, ale dzisiaj się nie powstrzymałam. Nie zjadłam dużo, nie zaszkodzi mi, a ile smaku!

Oprócz tego kupiłam sobie dużą, dobrą kawę. Kawa dobrze działa na mózg, poprawia nastrój. Jak małe, białe tabletki. Współdziałają.

3.11.2014

Dziś dokupiłam ostatnie pudełeczko małych, białych tabletek. Musiałam specjalnie po nie jechać, bo poprzednio w aptece nie mieli. Miła pani aptekarka. Roześmiana.

W pracy dobrze, chociaż dzisiaj nuda, niewiele się działo. Wypiłam kawę i gorącą czekoadę. Znajoma z pracy ma jutro donieść mleko do kawy, będę piła wi,ecej.

Mama twierdzi, że jestem gruba, kupiła mi rzodkiewki i szpinak, żebym jadła to zamiast kalorycznych rzeczy. Zjadłam dziś pęczek rzodkiewek na kolację. Z solą, ale ciśnienie mam dobre, przynajmniej ostatnio.

13.01.2013

Nienawidzę, kurwa, nienawidzę!

Współlokatorka z chłopakiem łażą po mieszkaniu cały dzień, bez przerwy, nie mogę wyjść z pokoju, nigdzie się ruszyć. Bo oni siedzą w kuchni, co chwilę chodzą do łazienki. I szepczą coś. Chcę iść, zrobić sobie kawę, a nie mogę, bo wyszli i siedzą w kuchni. Znowu będą się dziwnie patrzeć, milczeć, jak wejdę i tylko pytać półsłówkami, żebym nie wiedziała, o czym rozmawiają.

Parę razy podbierali mi kawę albo mleko. Ja zawsze wiem, ile mam albo że opakowanie było niedokręcone. Specjalnie zostawiam krzywo postawione, żeby ich przyłapać. Ale najgorsze, że tam siedzą, a ja we własnym domu nie mogę czuć się swobodnie. Siedzieć sobie w ciszy i robić cholernej kawy, chodzić po kuchni i słuchać szumiącego czajnika, tylko znosić muszę te ich spojrzenia i złośliwe „cześć”.

Mają swój pokój do kurwy nędzy. Dlaczego ja nie mogę wyjść z pokoju przez cały dzień, bo boję się, że za chwilę się pojawią.

Chcę do domu, do rodziców. Tam mam swój pokój, na pustym piętrze, nikt nie wchodzi bez pukania, bez zgody, nikt nie patrzy, jak chodzę po kuchni. Nikt nie bierze moich rzeczy, nie przekłada garnków, rodzice są mi życzliwi, mogę robić, co chcę.

Ale muszę siedzieć tu i się uczyć, bo inaczej i oni zaczną patrzeć, nie będą zadowoleni. Nikt nie chce mieć córki bez przyszłości.