15.01.2020

O kurcze! Że tak zacznę skromnie.

Jedna doktorka mnie tak ustawiła na lekach, że od dobrych trzech – czterech miesięcy nie mam ani pogorszeń, ani… nic złego. Jest dobrze, zwyczajnie, normalnie. 🙂

Teraz pracuję w korpko, niedługo zaczynam w innej filii, ale dogaduję się nieźle. Potrafię się nawet zwyczajnie… pokłócić!

13.07.2019

Dzisiaj rano kropka stulecia. Teraz nieźle.

W ogóle ostatnio bardzo źle, mam nowe małe, białe tabletki. Może po nich będzie lepiej? Lekarz wydawał się widzieć mój stan.

Nie wiem, jak będzie dalej. Na razie piszę i mówię składnie, myśli płyną w miarę regularnie. Pracuję, pracuję, pracuję, praca daje mi stabilność.

4.05.2019

Kilka dni temu mama powiedziała mi przez telefon, że tata przyjedzie wynieść śmieci z mojego mieszkania. Niestety, a może i stety, wiedziała, ile ich zgromadziłam ostatnio. Nie miałam weny ruszyć dupy z domu, jedynie do pracy, z pracy, z wyliczoną każdą minutą. Nie było czasu sprzątać, odkurzać, prać. Kwiatek mi umarł. Nie miałam po co się ruszać.

Do dzisiaj nie pozbierałam tych śmieci, walały się po podłodze. Dopiero dziś rano wstałam i upakowałam je do wielkich worów. Przy okazji znalazłam kilka przydatnych przedmiotów, które zapomniane kulały się w brudzie. 

Tata przyjechał, wyrzucił śmieci, ja umyłam toaletę. Zostało odkurzanie, pranie i lodówka. Okropne, ale najgorsze za mną. No i najgorsze to się w ogóle było ruszyć. 

Teraz mieszkanie wygląda przynajmniej dobrze i ładnie pachnie.