20.01.2018

Dopiero dwie nocki za mną, nie jest źle. Praca jakoś idzie. W tym miesiącu jestem w nowym miejscu, bardzo ciekawym i rozwijającym. Poprzednie było sympatyczne, ale nie rozwijające.

Jeszcze tylko trzy nocki w tym miesiącu…

A w lutym do domku, do mamy, do taty. Rodzina jest najważniejsza.

A potem do lekarza i do apteki po małe, białe tabletki.

Reklamy

9.12.2017

Ostatnio miało być bardzo miło, koleżanka, ba, właściwie przyjaciółka, impreza, zabawa, wieczór… i wielka czarna dziura w umyśle. Mózg dead.

Wczoraj znowu nocka w robocie. Kupiłam ksiązkę, czytałam, czytałam, czytałam… przed pracą czytałam w kawiarni, potem do pracy. Pół książki przeczytane. Ciekawa, życiowa książka, chociaż nie żadna „psychologiczna, coach-owska”, o nieee. Raczej śmieszkowa, wesoła.

Potem mniej śmieszkowo, bo praca w nocy. Nienawidzę pracy w nocy. Rano nieprzytomna.

A dzisiaj mama przyjechała, moja mamusia 🙂

22.08.2017

A jednak! Nie było tak źle, jak myślałam, że będzie. To znaczy nie, inaczej – było źe, byłam przemęczona, zła i głęboko przymulona, ale już się skończyło.

Teraz już lepiej, wyspalam się, na razie bez nocek, bez stresów, a za tydzień urlop. Krótki, bo trzydniowy, ale zawsze urlop. Jestem zadowolona, odpocznę. Wyśpię się!

Lekowo też całkiem dobrze, ba, na tyle się czuję teraz zwyczajnie, że rano denerwuję się, że muszę ten syf łykać – po co??

4.08.2017

Ostatni okres nie był tak tragiczny, jak myślałam, że będzie. Jednak następne dni nie zapowiadają się lepiej. Czy będzie gorzej? Tego nie wiem. Mam nadzieję, że chociaż to nie – nie będzie gorzej, nawet jeżeli nie lepiej. Do tej pory wytrzymywałam. Praca w dzień, praca w nocy, ósma rano jako magiczna granica: raz przychodzę na ósmą, raz wychodzę o tejże. Jak w biegach: ja przekazuję lub odbieram pałeczkę, maszyna działa bezustannie. Nie ma przestojów.

Jakaś moc mną porusza. Nie jest dobra ani zła – jest tylko potężna, powoduje istnienie. Witaj, stary przyjacielu, widzimy się ponownie? Mój umysł jest niespokojny, chce zaprzeczyć, ostatnio było tak dobrze! Ale coś się znów we mnie zmienia. Już nie ci sami ludzie na ulicach. Już nie ta sama ja. Czekam z otwartymi ramionami.

W torebce niewykupiona recepta czeka na lepszy czas. W domu w pudełku zostały ostatnie sztuki małych, białych tabletek.

Czekam.

22.07.2017

Dziwnie się czuję ostatnio. Mam nadzieję, że pozostanie dobrze. Tak, ostatnio było tak dobrze…

Niedługo znów zmiana miejsca pracy. Teraz dwa miejsca, wcześniej jeszcze dwa inne. Nie na raz oczywiście. Przesunięcia – konieczne.

Jedna nocka nieprzespana – dlaczego, nie wiem.

Ostatnie dwa tygodnie były super, teraz kolejne dwa mają być tragiczne. Zobaczymy.

3.06.2017

Idę dzisiaj na imprezę. Tak. Urodziny mocno alkoholowych znajomych. Whisky ma lać się strumieniami, chociaż ja tego nie pijam, bo za szybko odpadam. Wezmę piwo.

Ostatnio na imprezie byłam może w zeszłym roku, a może nie? Nie pamięta. Mam słabą pamięć do takich wydarzeń.

W robocie dzisiaj nockę miałam i odsypiałam, więc teraz jestem dobrze wysoana, szczęśliwa i mogę iść się bawić.

Trochę się boję, ale jestem dobrej myśli, bo to mili znajomi, chyba dobrze się na mnie zapatrują, w końcu zaprosili.