16.07.2019

Okurcze jak się czuję! Raz super, za chwilę strasznie, za inną chwilę jednocześnie super i strasznie… Trwa we mnie jakaś dramatyczna walka

Nie wiem, czy to leki, jakie zaczęłam brać jakiś czas temu zamiast innych. 

Mam nadzieję, że to pójdzie w dobrą stronę!

Reklamy

13.07.2019

Dzisiaj rano kropka stulecia. Teraz nieźle.

W ogóle ostatnio bardzo źle, mam nowe małe, białe tabletki. Może po nich będzie lepiej? Lekarz wydawał się widzieć mój stan.

Nie wiem, jak będzie dalej. Na razie piszę i mówię składnie, myśli płyną w miarę regularnie. Pracuję, pracuję, pracuję, praca daje mi stabilność.

4.05.2019

Kilka dni temu mama powiedziała mi przez telefon, że tata przyjedzie wynieść śmieci z mojego mieszkania. Niestety, a może i stety, wiedziała, ile ich zgromadziłam ostatnio. Nie miałam weny ruszyć dupy z domu, jedynie do pracy, z pracy, z wyliczoną każdą minutą. Nie było czasu sprzątać, odkurzać, prać. Kwiatek mi umarł. Nie miałam po co się ruszać.

Do dzisiaj nie pozbierałam tych śmieci, walały się po podłodze. Dopiero dziś rano wstałam i upakowałam je do wielkich worów. Przy okazji znalazłam kilka przydatnych przedmiotów, które zapomniane kulały się w brudzie. 

Tata przyjechał, wyrzucił śmieci, ja umyłam toaletę. Zostało odkurzanie, pranie i lodówka. Okropne, ale najgorsze za mną. No i najgorsze to się w ogóle było ruszyć. 

Teraz mieszkanie wygląda przynajmniej dobrze i ładnie pachnie.

19.04.2019

Dzisiaj godziną popołudniową pożegnałam korpo (dzisiaj pracowałam w dużym korpo w sumie), zaczęłam święta. Trzy dni świąt. Super! Prezent dla rodziców już kupiłam. 

W ogóle to zapisałam się do psychoterapeuty. Mój lekarz mnie do tego namawia od daaaawna, ale albo w dużym korpo ciągle robiłam nadgodziny i nie miałam czasu, albo nie miałam kasy. To jednak duży wydatek i do tego długotrwały. Ale teraz uznałam, że kasę odłożoną mam, czasu też więcej, wreszcie normalny grafik. 

Terapeutka okazała się być okej, zobaczymy, jak będzie. W sumie dłuższy czas było dobrze, nawet bardzo, teraz jest tak sobie. No i są problemy, o których tu nie piszę, takie bardziej prywatne, wewnętrzne. 

No i nadal nie jestem w stałym związku (właściwie od dawna nie byłam w żadnym związku), a rodzice i społeczeństwo jednak wmawiają mi, że powinnam być. Ten konflikt też jest do omówienia. 

12.03.2019

Ciągnie się za mną pasmo dobrych dni. Tak doskonale nie było od pierwszych lat studiów, gdy jeszcze byłam zadowolona z życia i z tego, co robię. A potem przez tyle lat było źle! 

Czyżbym wyzdrowiała?

Teraz kocham moje korpo, lubię szefową i kolegów, rozmawiam z nimi, wychodzę z pracy i myślę o jakichś prozaicznych sprawach.

Mam znajomych poza pracą. Raz na kilka tygodni nawet się widujemy. 

I na razie ten stan wydaje się być… stabilny. 🙂

2.11.2018

Ale kryzys, za przeproszeniem, jebłam ostatnio… Normalnie zero sił, zero woli, zero weny. Praca -ledwo, ledwo. Życie też ledwo. Nawet rozmowa z mamą się nie kleiła.

Makabra normalnie, ohyda

Jak tu funkcjonować? Przecież już było tak dobrze… Nawet w pracy układało się wyjątkowo dobrze.

Myślę, że przez nowe dzieci w rodzinie, którymi trzeba się zająć, rodzice nie mają dla mnie czasu. I tu jest problem. Cały czas tylko dzieci i dzieci. Ja wiem, że dzieci potrzebują czasu i uwagi, zwłaszcza dzieci mojego rodzeństwa, czyli wnuki rodziców, ale… no ale mi z tym źle.

Czuję sie pusta

9.09.2018

Jest super dalej, ale znowu kropki psują mi nastrój. Dzisiaj rano znowu, wielka czarna dziura wywierciła mi kanion w brzuchu. Po co?

Ale poza tym ok. Miałam dłuższy urlop, było baaardzo sympatycznie. Spotkałam się nawet z dawno nie widzianą rodziną. Nie mam co narzekać.

Tabletki biorę, tak jak brałam, grzecznie. Nigdy dość.

Sto tabletek dziennie.