4.08.2017

Ostatni okres nie był tak tragiczny, jak myślałam, że będzie. Jednak następne dni nie zapowiadają się lepiej. Czy będzie gorzej? Tego nie wiem. Mam nadzieję, że chociaż to nie – nie będzie gorzej, nawet jeżeli nie lepiej. Do tej pory wytrzymywałam. Praca w dzień, praca w nocy, ósma rano jako magiczna granica: raz przychodzę na ósmą, raz wychodzę o tejże. Jak w biegach: ja przekazuję lub odbieram pałeczkę, maszyna działa bezustannie. Nie ma przestojów.

Jakaś moc mną porusza. Nie jest dobra ani zła – jest tylko potężna, powoduje istnienie. Witaj, stary przyjacielu, widzimy się ponownie? Mój umysł jest niespokojny, chce zaprzeczyć, ostatnio było tak dobrze! Ale coś się znów we mnie zmienia. Już nie ci sami ludzie na ulicach. Już nie ta sama ja. Czekam z otwartymi ramionami.

W torebce niewykupiona recepta czeka na lepszy czas. W domu w pudełku zostały ostatnie sztuki małych, białych tabletek.

Czekam.