23.10.2018

Wieczór, wtorek, po pracy już, odpoczynek. Jem. Piję piwo. Piszę rzeczy w Internecie. Nic.

Było super, było dobrze, teraz też dobrze, chociaż wczoraj rano źle źle źle. Potem powoli, kawka, lepiej, praca, lepiej, tabletki, doborze.

Dwa dni wcześniej nie brałam tabletek, bo wyjazd. Delegacja, super. Ale potem – poniedziałek – beztabletkowy szok.

Źle

Teraz znów dobrze.

Reklamy

1.09.2018

Jest super!

Było super, potem zaczął zaczynać się kryzys, znowu kropki, kula, chmury. Lekarz na to: trudno. To ja zwiększyłam sobie jedne małe, białe tabletki do dwóch dawek dziennie, hehehe. Ostatnio pomogło i teraz… też pomogło!

Dawno nie czułam się tak zwyczajnie dobrze, ech.

Oczywiście mówię psychicznie, bo fizycznie jakieś przeziębienie mnie dopadło i kaszlę i smarkam od dwóch tygodni ponad. Makabra. Ale nawet nie brałam wolnego w pracy. Ja nie z takich.

Zwolnienia brałam tylko w poprzedniej filii, tam bywało gorzej. Teraz nie chcę.

Czuję się ok.

6.08.2018

Byłam dziś po małe, białe tabletki w aptece. I o dziwo wszystkie były i w odpowiedniej liczbie opakowań. Cud!

Dzisiaj poniedziałek, co ludziom raczej źle się kojarzy, jednak ja byłam szczęśliwa aż huczało. Już wczoraj cieszył mnie deszcz, co jest rzadkością, wiec dobrze się zapowiadało. Like like like

Na razie jest super, więcej nie mogę sobie życzyć. No może zeby ważna rozmowa o pracy w pracy jutro dobrze poszła.

Tego i wy mi życzcie.

30.07.2018

Wczoraj dzień zaczął się bardzo ponuro, nie pomógł nawet spacer i jazda busem, ale ból psychiczny udało mi się złagodzić kawą i tabletkami. Wieczór był w porządku, czułam moc.

Ranki są złe.

W pracy wygląda na to, że zostaję na razie w swoim dziale, co mnie bardzo cieszy. Tu mi się podoba. Szefostwo miłe. Trochę się obgadują, mnie pewnie też, trudno. Nawet nie martwi mnie to szczególnie.

Wieczory sa lepsze.

W sobotę mają przyjechać mama i tata. Radość. Czekam.

18.05.2018

Jest dobrze. Jest dobrze! Jest… dobrze. Radykalna zmiana, wyszłam ze strefy komfortu? Raczej mnie z niej wypchnęli. Ale to nic. Jak na razie tylko na dobre mi to wychodzi.

Trochę dziwnie się czuję, nie wiem, co ze sobą zrobić. Niepewność? tak, niepewność. Niepewność jutra, niepewność pracy. Boję się, a jednak jestem zadowolona. Chcę.

Żadnej nocki na horyzoncie. Być może… nigdy…?

Entuzjazm – zawsze miałam go na tyle dużo, żeby jakoś iść do przodu, nie poddać się. I teraz się nie poddałam, prę. Może będzie lepiej? Walczę.

23.01.2018

Miałam iść na początku lutego do lekarza po tabletki, ale akurat tego dnia dali mi dzień i nockę i nie mogę. Muszę przełożyć. A potem zaraz urlop i nie pójdę szybko.  Tabletek na szczęście zapas.

Do innego lekarza, nie od głowy, a od spraw kobiecych, wybieram się już od dawna. I mój poprzedni ginekolog nie przyjmuje blisko, muszę  zmienić. Zapisałam się do nowej poradni. Tu na szczęście w terminie wizyty żadnej nocki nie mam.

Tak jakoś medycznie dziś.

A w nowym dziale, o którym pisałam ostatnio, pochwalili. Zadanie wykonane, tylko kilka małych poprawek.

1.04.2017

Prima aprilis dziś, jak się można domyślić, jak się uczyło łaciny. Ale ja tu bez żartów, bo mi nie wychodzą… Heh.

W pracy jedna z kobiet chyba przeszła do obozu nielubiących mnie a raczej tych, co im z jakiegoś powodu w sposób negatywny nie jestem obojętna. Dla tych, co mnie rzadko zauważają jestem ok. Nie wiem, dlaczego.

Druga koleżanka do mnie napisała SMSa po raz pierwszy, aż się zdziwiłam, ale chodziło tylko o zastępstwo. Jako że z asertywnością u mnie kepsko, to już już miałam wziąć, ale nie wzięłam, bo rodzice jadą do mnie do domu. I trzeba przygotować.

Boję się w nocy znów, leżę w ciemności i mnie paraliżuje strach. Nawet kołdra zła

Ale tylko noc.

dziś wyjątkowo ładna sobota, ciepło jest, słonecznie. A więc można wyjść do sklepu, znów do ludzi. Od trzech dni mału urlop i nie wychodzę, tylko siedzę, piszę i jem, jem, jem. Nie przytyłam, bo spaceruję w kołko po pokoju, moja mała pasja, hobby.

Dziś długi post, bo przywitanie wiosny. Pracuję już dwa i pół roku. Dziwne, co nie? Tylko raz zmiana pracy i raz zmiana miejsca. Od poniedziałku dalej zmiana – tym razem idę pracować do innego miasta na miesiąc.

Szaleństwo dojazdowe.

Ale już po głosie poznałam, po telefonach, że są pryjaźni, nie chcą skrzywdzić. Lepiej niż Tu.

Pozdrawiam wiosennie! Wasza kropelka