12.01.2013

Dziś jest tak pięknie! Wszędzie biało, chodziłam po zasypanym śniegiem parku, nawet wewnętrzny świat, w którym jestem, gdy siedzę w pokoju, stał się biały. Brnęłam sobie przez zaspy, w błogiej ciszy i bezludności, bo ludzie boją się zimy i śniegu. A ja kocham zimę, bo nie muszę bać się ludzi.

Tylko współlokatorka ciągle przyprowadza chłopaka do domu, czuję się niepewnie. Nie mogę siedzieć w kuchni, gdyż oni się tam kręcą. Nie mogę chodzić po pokoju, bo widzą mnie przez szybę w drzwiach. Siedzę na łóżku w kącie, tam nie dociera mrok korytarza z ich wzrokiem.

A na zewnątrz cisza i śnieg, białe drzewa i szczęśliwa postać, skryta w zamieci, mogąca wreszcie zakryć twarz czapką i iść przed siebie – ja.

Wczoraj pisałam. Siedząc na uczelni, gdzie wszyscy biegają i nikt nie ma czasu siedzieć przy stoliku i gadać, można więc spokojnie zaszyć się w lepszym świecie i opisać go dla tych, których w nim nie ma. Tylko krajobraz był inny, smutny, wiosenny, więc mokry, z zatęchłym zapachem zgniłych już jesiennych liści.

Reklamy