1.09.2018

Jest super!

Było super, potem zaczął zaczynać się kryzys, znowu kropki, kula, chmury. Lekarz na to: trudno. To ja zwiększyłam sobie jedne małe, białe tabletki do dwóch dawek dziennie, hehehe. Ostatnio pomogło i teraz… też pomogło!

Dawno nie czułam się tak zwyczajnie dobrze, ech.

Oczywiście mówię psychicznie, bo fizycznie jakieś przeziębienie mnie dopadło i kaszlę i smarkam od dwóch tygodni ponad. Makabra. Ale nawet nie brałam wolnego w pracy. Ja nie z takich.

Zwolnienia brałam tylko w poprzedniej filii, tam bywało gorzej. Teraz nie chcę.

Czuję się ok.

Reklamy

8.10.2017

Już powoli lepiej, chociaż jeszcze daleko od dobrze. Dzisiaj było nieźle. W pracy też jakoś idzie, chociaż umysł jest ocieżały jak przejechany przez walec. Głowa waży tonę.

Dostałam znowu inną tabletkę, więcej tej, co już brałam, trzecia tak samo. Podwójny koktajl.

Mam ochotę rzucić wszystko i zaszyć się gdzieś głęboko, u rodziców. Ale trzeba żyć, pracować. Pieniądze na ulicy nie leżą.

28.08.2015

Znowu jest dobrze. Do małych tabletek i dużych doszły trzecie – też małe, ale nie białe.

Zrobiłam sobie dzis dietetyczną kolację: kalafiora gotowanego i kawałek podsmażanego na oliwie ziemnkaka. Czuję się napchana.

Po moich tabletkach się tyje, a ja nie mogę. Muszę schudnąć.

30.07.2015

Dawno nie było mnie w blogosferze. Urlop. Urlop, wolne i… terapia. Jedne tabletki zostały, drugie zmienione. I znów czuję sie lepiej.

Było źle, oj źle. Ale ciągnę dalej, już za parę dni koniec zwolnienia, wracam do pracy. Z nową nadzieją i entuzjazmem. No, może jeszcze ten entuzjazm można by poprawić, alejest dobrze.

Tak, można powiedzieć, że dobrze.

I znowu piszę