29.04.2018

Jutro bardzo ważny dzień.

Bardzo ważny dla mojego życia, dla mojej dalszej kariery w branży. Spotkanie roku. Boję się.

Kupiłam sobie dziś sukienkę, uszykowałam najlepszą marynarkę, szpileczki pod kolor.

Masakra.

Stres

Reklamy

12.04.2018

Pięć lat bloga minęło niedawno. Ciekawe. Kawał życia.

Dziwnie jest ostatnio, w życiu raz lepiej, raz gorzej, leki dają radę, ale w życiu zawodowym marnie. Ostatnio problemy są. Duże. Zobaczymy, czy pozostanę na powierzchni.

Seria nocek zakończona, teraz praca za dnia, ale stres, stres, stres, stres.

1.04.2018

Ostatnio, gdy było baaardzo źle, lekarz kazał mi brać moje stare leki w większych dawkach: lek A półtorej  dawki, lek B jedna dawka, lek C jedna dawka (ale wcześniej nie brałam go wcale już od roku). Teraz, gdy znowu zaczyna być źle, zaczęłam brać tak samo. Na razie nie jest idealnie, są momenty złe, ale czuję się nieźle. To taki taniec nad przepaścią. Ytrzymuję się, ale czasem bywa ciężko. Najczęściej jestem wesoła, ale zawsze mogę runąć w dół, tak czuję.

Wielkanoc z rodziną, dobrze. Brat zaczął pracę, w miarę stałą, dobrze. On radzi sobie w życiu lepiej niż ja.

Ale ja i moje korpo – dobrze. Dużo nocek ostatnio, właściewie mam dzień, noc, przerwę i tak dalej. Ciężko. Dam rade?

Muszę.

25.03.2018

Niby dobrze, ale jednak źle. Niby źle, ale jakoś się trzymam. Dużo, dużo pracy. Umieram, wymiękam. Wykończona. Trzy nocki pod rząd, na każdej zero snu. Odsypianie, zmulenie, zmarnowane dni.

Dzisiaj spanie do popołudnia, ledwo wstałam, potem spotkanie rodzinne. Było miło, rozmawiałam, uśmiechałam się – jak zwykle. Nie wiem sama, czy byłam szczęśliwa, czy tylko udawałam. Teraz nie jestem. Teraz źle.

Skończył się jeden lek, nie biorę od kilku dni, nie mam czasu kupić. Źle. Byłam dziś w aptekach – nie ma. W jedej zamówią na jutro. Drugi lek biorę. Ale raz już brałam tylko ten i odpierdoliło zupełnie. Muszę dwa.

Jutro kupię.

12.03.2018

Luty był fajne, bez zjazdów. Oczywiście psychicznych. Bo zjazd-delegację miałam. I urlop. I mało nocek.

Marzec jest dużo gorszy. I psychicznie mi gorzej, czuję, że zjazd się zbliża, nocek więcej. Bez urlopu.

Znowu pracuję w innym dziale. Pierwszy dzień, więc nie wiem, jak będzie. Na razie jest miło, szef w porządku, koleżankę z firmy spotkałam.

A prywatnie mieszanka. Czasem z kimś wychodzę, to dobrze. Poza tym źle. Coraz trudniej sprzątać, bałagan w domu. Strach rodziców wpuścić, jeśli przyjadą…

21.02.2018

Byłam a wsi u babci. Ona dziergała na drutach, oglądała seriale i gadała o codzienności, ja siedziałam w internecie i gadałam o codzienności. Co pogadałyśmy to nasze. Nawet słuchałyśmy naszego gadania nawzajem.

Luty  w pracy był ok, marzec zapowiada się marnie. Ciężka rotacja i dużo nocek. Fuj.

Ale za to mam delegację małą do Warszawy. Może kupię jakieś fajne żarcie.

Byłam u ginekologa i ogądałam w USG moją macicę. Fun, fun, fun. Nic złego nie ma. Nie byłam trzy lata już, trochę przypał, ale teraz będzie regularnie.

23.01.2018

Miałam iść na początku lutego do lekarza po tabletki, ale akurat tego dnia dali mi dzień i nockę i nie mogę. Muszę przełożyć. A potem zaraz urlop i nie pójdę szybko.  Tabletek na szczęście zapas.

Do innego lekarza, nie od głowy, a od spraw kobiecych, wybieram się już od dawna. I mój poprzedni ginekolog nie przyjmuje blisko, muszę  zmienić. Zapisałam się do nowej poradni. Tu na szczęście w terminie wizyty żadnej nocki nie mam.

Tak jakoś medycznie dziś.

A w nowym dziale, o którym pisałam ostatnio, pochwalili. Zadanie wykonane, tylko kilka małych poprawek.