23.04.2017

Wyszłam dziś do sklepu, ale na przystanku zawróciłam. Nioe miałam nic do kupienia, jedzenie w domu. Nie pojechałam, kupiłam wino i wróciłam.

Dziś romantyczny wieczór z komputerem i czerwonym wytrawnym włoskim. A na deser creme brule i pralinka. Raz można.

Skończyla się miła i przyjemna praca na uchodźstwie, teraz z powrotem u siebie. Szefowa już czeka, szef patrzy.

Zamówilam sobie jedzenie na dowóz. Niby nie je się wieczorem, ale ja dzisiaj jestem jakaś wyjątkowo głodna. Wzięłam azjatyckie jedzenie. Lekkie, nieostre. Teraz czekam na kuriera i nie wiem, co ze sobą począć.

 

18.04.2017

Wczoraj było wolne niby, ludzie spali w domach, trawili jajka i żurek. Jadąc do pracy żaliliśmy się sobie taksówkarzowi. My wolne krótsze. Poniedziałek jak jkażdy inny.

Show must go on, korpo must go on.\

Dziś wtorek, już mniej smutny dzień, na ulicach ludzie, jadą autobusami zupełnie jak ja. I ja zupełnie jak oni…

Święta samotnie spędzone, sama sama sama, tylko znajomych z pracy widziałam. Oni też smutni. Dzis przez chwilę widziałam się z mamą i bratem. Przyjechali mnie odwiedzić, opowiedzieć o świętach wśród krewnych.

Babcia chce się ze mną widzieć, chce, żebym odwiedziła. Ona akceptujer, pociesza.

12.04.2017

Już półtora tygodnia w nowym mieście. Jest miło, jest przyjaźnie. Lepiej.

Raz tylko nocna zmiana w starej pracy, zmęczylam się znowu, ale już odpoczywam.

Ulga.

Tabletki codziennie, popite woda z butelki plastikowej bez cytryny. Nie mam cytryny, a lubię wodę z mięta i cytryną. Nie mam też mięty.

1.04.2017

Prima aprilis dziś, jak się można domyślić, jak się uczyło łaciny. Ale ja tu bez żartów, bo mi nie wychodzą… Heh.

W pracy jedna z kobiet chyba przeszła do obozu nielubiących mnie a raczej tych, co im z jakiegoś powodu w sposób negatywny nie jestem obojętna. Dla tych, co mnie rzadko zauważają jestem ok. Nie wiem, dlaczego.

Druga koleżanka do mnie napisała SMSa po raz pierwszy, aż się zdziwiłam, ale chodziło tylko o zastępstwo. Jako że z asertywnością u mnie kepsko, to już już miałam wziąć, ale nie wzięłam, bo rodzice jadą do mnie do domu. I trzeba przygotować.

Boję się w nocy znów, leżę w ciemności i mnie paraliżuje strach. Nawet kołdra zła

Ale tylko noc.

dziś wyjątkowo ładna sobota, ciepło jest, słonecznie. A więc można wyjść do sklepu, znów do ludzi. Od trzech dni mału urlop i nie wychodzę, tylko siedzę, piszę i jem, jem, jem. Nie przytyłam, bo spaceruję w kołko po pokoju, moja mała pasja, hobby.

Dziś długi post, bo przywitanie wiosny. Pracuję już dwa i pół roku. Dziwne, co nie? Tylko raz zmiana pracy i raz zmiana miejsca. Od poniedziałku dalej zmiana – tym razem idę pracować do innego miasta na miesiąc.

Szaleństwo dojazdowe.

Ale już po głosie poznałam, po telefonach, że są pryjaźni, nie chcą skrzywdzić. Lepiej niż Tu.

Pozdrawiam wiosennie! Wasza kropelka

18.03.2017

Ciekawe to wszystko, dziwne. Wczoraj rozmawiałam z pewnym Nim. I On był również przerażony całą tą sytuacją. Taką samą, jak moja. Tylko ja byłam profesjonalistą w tej rozmowie niby, pracownikiem w firmie, on petentem. On pytał, a ja odpowiadałam, kryjąc chęć powiedzenia, że wiem, co czuje.

Nigdy nie chciałabym być lekarzem od małych bialych tabletek jak moje. Nie umiałabym. Za dużo.

31.01.2017

No tak, żyję dalej, chociaż nie jest to dla mnie takie oczywiste. Dlaczego? Nigdy nie próbowałam odebrać sobie życia mimo usilnych zachęt ze strony mojego umysłu. Miałam w sobie silne postanowienie, że dożyję równo 108 lat. Teraz stało się to dla mnie obojętne i w takim zawieszeniu trwam tylko dlatego, że jestem tym wszystkim za bardzo zmęczona, żeby wyjść z nurtu inercji.

Ale chyba – jest lepiej! A raczej faluje i powoduje dziwne stany, ale są to stany niepokojące, a nie groźne/

W pracy powtarzają, że za dużo pracuję i wyglądam na zmęczoną. A ja siedzę i odpływam w fale.