20.01.2018

Dopiero dwie nocki za mną, nie jest źle. Praca jakoś idzie. W tym miesiącu jestem w nowym miejscu, bardzo ciekawym i rozwijającym. Poprzednie było sympatyczne, ale nie rozwijające.

Jeszcze tylko trzy nocki w tym miesiącu…

A w lutym do domku, do mamy, do taty. Rodzina jest najważniejsza.

A potem do lekarza i do apteki po małe, białe tabletki.

Reklamy

5.01.2018

Nowy rok, stara ja

Piątek mija, ja po trzech dniach pracy tylko, bo poniedziałek święto, a wtorek wolny, żadnej nocki nie było w tym tygodniu… Nie napracowałam się. Oczywiście to się odbije później, ale na razie delektuję się nieróbstwem.

Piątek wieczór, komputer, piwko, dzisiaj w dodatku poszłam do kawiarni na kawę mrożoną i lody (bo mi za ciepło w grudniu).

Nie dostałam dodatku świątecznego w tym roku, bo ponoć za dużo zarabiam…

24.12.2017

Ostatnio było nieźle, odzyskałam emocje.

Teraz siedzę i ryczę.

Przyjechali rodzice, rodzeństwo, była wspaniała Wigilia. Jedzenie, prezenty, rozmowa.

Pojechali. Nie zobaczę ich przez następne dwa tygodnie.

Teraz siedzę i ryczę.

 

9.12.2017

Ostatnio miało być bardzo miło, koleżanka, ba, właściwie przyjaciółka, impreza, zabawa, wieczór… i wielka czarna dziura w umyśle. Mózg dead.

Wczoraj znowu nocka w robocie. Kupiłam ksiązkę, czytałam, czytałam, czytałam… przed pracą czytałam w kawiarni, potem do pracy. Pół książki przeczytane. Ciekawa, życiowa książka, chociaż nie żadna „psychologiczna, coach-owska”, o nieee. Raczej śmieszkowa, wesoła.

Potem mniej śmieszkowo, bo praca w nocy. Nienawidzę pracy w nocy. Rano nieprzytomna.

A dzisiaj mama przyjechała, moja mamusia 🙂

26.11.2017

Na miesiąc, ze względu na braki kadrowe, wróciłam do takiego swojego starego biurka. Cieżko tam było, mało kto chce tam pracować. No więc ja…

Przeżyłam. Przeżyłam całkiem, całkiem – i psychicznie się trzymam, chociaż już opierdziel od szefowej poszedł stamtąd.

Teraz w delegacji byłam, daleko. I było miło. Zakupy w innym mieście, obiadki ciekawe, ale tak to robota do siódmej wieczorem.

W tej delegacji miałam kryzysy, jakieś czarne dziury, ale się trzymam.

18.11.2017

Dobrze, źle, dobrze, źle, dobrze, źle… dzisiaj dobrze. Chociaż moje dobrze jest zdradliwe: jest fajnie, a nagle ogarnia przerażająca fala smutku. „Złe uczucie” to nazywam. Od środka mroźna fala zła.

Piję sobie piwo, w końcu sobota – imieniny kota. Czy tam urodziny. Najważniejsze, że wolne, bez pracy, bez dni i nocek. Tylko spanie do woli, jedzenie i komputer.

26.10.2017

Jutro biorę urlop i jadę odwiedzić rodziców. Odczuwam z tego powodu dreszczyk przyjemności, ale też smutek i niepewność, bo każda przyjemność szybko się kończy. Ta skończy się w niedzielę, a od poniedziałku do pracy znów.

Niedługo odbędzie się konferencja z mojej branży w Krakowie. Trzy dni spędzę z koleżankami ze studiów, które pracują w innych firmach z mojej działki. Szukamy razem hotelu, może być miło.

Idę spać.