8.10.2017

Już powoli lepiej, chociaż jeszcze daleko od dobrze. Dzisiaj było nieźle. W pracy też jakoś idzie, chociaż umysł jest ocieżały jak przejechany przez walec. Głowa waży tonę.

Dostałam znowu inną tabletkę, więcej tej, co już brałam, trzecia tak samo. Podwójny koktajl.

Mam ochotę rzucić wszystko i zaszyć się gdzieś głęboko, u rodziców. Ale trzeba żyć, pracować. Pieniądze na ulicy nie leżą.

Reklamy

8.09.2017

Najgorszy tydzień w tym miesiącu. Trzy nocki. Ja nie śpię, boję się. Telefon czarny telefon – może zadzwonić. CDzwoni? Czy tylko się wydaje? Ciągle tak.

Boję się ciemności, boję się nocy, a najbardziej nocy w pracy. Sama ja jedna. A noc nie chce się skończyć, nie ma ciągle granatu nieba, tylko czerń, wszędzie czerń.

 

3.09.2017

Jest teraz 4:37, nie mogę zasnąć. Dlaczego? Pewnie wyspałam się wczoraj. Ale cały dzień wiedziałam, że tak będzie. Wczoraj też zasnęłam późno. Czasem tak mam – problemy ze snem. Nawracający problem…

Dlaczego? Nie wiem. Zawsze tak było – okresy bezsenności na przemian z okresami snu zimowego.

A niestety w poniedziałek nocka.

Na jutro przed nocką chyba wezmę sobie pewne moje tabletki, które jako „działanie niepożądane” mają senność. A może i działanie pożądane. Między innymi po to je brałam. Jeszcze mi zostały.

Życzcie mi powodzenia w spaniu.

22.08.2017

A jednak! Nie było tak źle, jak myślałam, że będzie. To znaczy nie, inaczej – było źe, byłam przemęczona, zła i głęboko przymulona, ale już się skończyło.

Teraz już lepiej, wyspalam się, na razie bez nocek, bez stresów, a za tydzień urlop. Krótki, bo trzydniowy, ale zawsze urlop. Jestem zadowolona, odpocznę. Wyśpię się!

Lekowo też całkiem dobrze, ba, na tyle się czuję teraz zwyczajnie, że rano denerwuję się, że muszę ten syf łykać – po co??

4.08.2017

Ostatni okres nie był tak tragiczny, jak myślałam, że będzie. Jednak następne dni nie zapowiadają się lepiej. Czy będzie gorzej? Tego nie wiem. Mam nadzieję, że chociaż to nie – nie będzie gorzej, nawet jeżeli nie lepiej. Do tej pory wytrzymywałam. Praca w dzień, praca w nocy, ósma rano jako magiczna granica: raz przychodzę na ósmą, raz wychodzę o tejże. Jak w biegach: ja przekazuję lub odbieram pałeczkę, maszyna działa bezustannie. Nie ma przestojów.

Jakaś moc mną porusza. Nie jest dobra ani zła – jest tylko potężna, powoduje istnienie. Witaj, stary przyjacielu, widzimy się ponownie? Mój umysł jest niespokojny, chce zaprzeczyć, ostatnio było tak dobrze! Ale coś się znów we mnie zmienia. Już nie ci sami ludzie na ulicach. Już nie ta sama ja. Czekam z otwartymi ramionami.

W torebce niewykupiona recepta czeka na lepszy czas. W domu w pudełku zostały ostatnie sztuki małych, białych tabletek.

Czekam.

22.07.2017

Dziwnie się czuję ostatnio. Mam nadzieję, że pozostanie dobrze. Tak, ostatnio było tak dobrze…

Niedługo znów zmiana miejsca pracy. Teraz dwa miejsca, wcześniej jeszcze dwa inne. Nie na raz oczywiście. Przesunięcia – konieczne.

Jedna nocka nieprzespana – dlaczego, nie wiem.

Ostatnie dwa tygodnie były super, teraz kolejne dwa mają być tragiczne. Zobaczymy.