25.03.2018

Niby dobrze, ale jednak źle. Niby źle, ale jakoś się trzymam. Dużo, dużo pracy. Umieram, wymiękam. Wykończona. Trzy nocki pod rząd, na każdej zero snu. Odsypianie, zmulenie, zmarnowane dni.

Dzisiaj spanie do popołudnia, ledwo wstałam, potem spotkanie rodzinne. Było miło, rozmawiałam, uśmiechałam się – jak zwykle. Nie wiem sama, czy byłam szczęśliwa, czy tylko udawałam. Teraz nie jestem. Teraz źle.

Skończył się jeden lek, nie biorę od kilku dni, nie mam czasu kupić. Źle. Byłam dziś w aptekach – nie ma. W jedej zamówią na jutro. Drugi lek biorę. Ale raz już brałam tylko ten i odpierdoliło zupełnie. Muszę dwa.

Jutro kupię.

Reklamy

12.03.2018

Luty był fajne, bez zjazdów. Oczywiście psychicznych. Bo zjazd-delegację miałam. I urlop. I mało nocek.

Marzec jest dużo gorszy. I psychicznie mi gorzej, czuję, że zjazd się zbliża, nocek więcej. Bez urlopu.

Znowu pracuję w innym dziale. Pierwszy dzień, więc nie wiem, jak będzie. Na razie jest miło, szef w porządku, koleżankę z firmy spotkałam.

A prywatnie mieszanka. Czasem z kimś wychodzę, to dobrze. Poza tym źle. Coraz trudniej sprzątać, bałagan w domu. Strach rodziców wpuścić, jeśli przyjadą…