26.11.2017

Na miesiąc, ze względu na braki kadrowe, wróciłam do takiego swojego starego biurka. Cieżko tam było, mało kto chce tam pracować. No więc ja…

Przeżyłam. Przeżyłam całkiem, całkiem – i psychicznie się trzymam, chociaż już opierdziel od szefowej poszedł stamtąd.

Teraz w delegacji byłam, daleko. I było miło. Zakupy w innym mieście, obiadki ciekawe, ale tak to robota do siódmej wieczorem.

W tej delegacji miałam kryzysy, jakieś czarne dziury, ale się trzymam.

Reklamy

18.11.2017

Dobrze, źle, dobrze, źle, dobrze, źle… dzisiaj dobrze. Chociaż moje dobrze jest zdradliwe: jest fajnie, a nagle ogarnia przerażająca fala smutku. „Złe uczucie” to nazywam. Od środka mroźna fala zła.

Piję sobie piwo, w końcu sobota – imieniny kota. Czy tam urodziny. Najważniejsze, że wolne, bez pracy, bez dni i nocek. Tylko spanie do woli, jedzenie i komputer.