26.10.2017

Jutro biorę urlop i jadę odwiedzić rodziców. Odczuwam z tego powodu dreszczyk przyjemności, ale też smutek i niepewność, bo każda przyjemność szybko się kończy. Ta skończy się w niedzielę, a od poniedziałku do pracy znów.

Niedługo odbędzie się konferencja z mojej branży w Krakowie. Trzy dni spędzę z koleżankami ze studiów, które pracują w innych firmach z mojej działki. Szukamy razem hotelu, może być miło.

Idę spać.

Reklamy

8.10.2017

Już powoli lepiej, chociaż jeszcze daleko od dobrze. Dzisiaj było nieźle. W pracy też jakoś idzie, chociaż umysł jest ocieżały jak przejechany przez walec. Głowa waży tonę.

Dostałam znowu inną tabletkę, więcej tej, co już brałam, trzecia tak samo. Podwójny koktajl.

Mam ochotę rzucić wszystko i zaszyć się gdzieś głęboko, u rodziców. Ale trzeba żyć, pracować. Pieniądze na ulicy nie leżą.