28.06.2016

Wiele niemiłych słów dzisiaj usłyszałam. W pracy. Od szefostwa.

Nienawidzą mnie. Gardzą mną.

Nikt mi tam nie pomoże.

Reklamy

19.06.2016

A więc jestem i… jest lepiej. Po weekendowym wypoczynku czuję się odświeżona. To nic, że już jutro będę wypluta i zmarnowana, na razie o tym nie myślę.

Jem małe, białe tabletki jak przykazano. Popijam wodą gazowaną, którą uwielbiam.

Wczoraj odwiedzili mnie rodzice. Oni nic nie wiedzą o ostatnim kryzysie. Uśmiechałam się. Doskonale gram, nie widać po mnie nic, tak myślę.

8.06.2016

A więc jestem, niedawno też pisałam. Jest dziwnie, wielki kołowrotek. Rano potwornie, nie chcę żyć, chcę uciec.

Potem lepiej, w dzień nawet się uśmiecham, energia jest.

Wieczorem znowu gorzej, ale nie aż tak, jak rano.

Nie wiem, o co chodzi, leki biorę jak kazano. Psychiatra powiedział, że mam dzwonić, jak będzie bardzo źle. Bywa rano bardzo źle, ale jeszcze ciągnę. Siedzę i nie mogę zrobić nic, myślę tylko o tym, że w moim mózgu jest źle, pustka w głowie.

Czarna maź wypełnia mózg.

5.06.2016

Znowu było źle, może minęło? Byłam u lekarza, powiedziałam mu o wszystkim, o tym, że jest gorzej, że nie odczuwam nic poza wąską sinusoidą smutku i ulgi. Że znów mam myśli samobójcze, nawet mam ułożony plan.

On chyba mnie rozumie.

Nie umiem dobrze żyć, nie umiem żyć w pracy, tam mnie nie lubią, nie chcą. I co mam robić? Przecież nie rzucę tego z dnia na dzień, nie potrafię. Za dużo wysiłku w to włożyłam.

Boję się.

Znów więc powróciłam do tego mojego małego miejsca. Pewnie i tak nikt tego nie czyta, ale to nic, ja piszę dla siebie, potem mam pamiątke z czasów, kiedy mój mózg był pusty i wyrzucał z siebie tylko potoki bezsensownych słów.

Tak, boję się. Wszystkiego. Boję się o siebie.,