9.09.2018

Jest super dalej, ale znowu kropki psują mi nastrój. Dzisiaj rano znowu, wielka czarna dziura wywierciła mi kanion w brzuchu. Po co?

Ale poza tym ok. Miałam dłuższy urlop, było baaardzo sympatycznie. Spotkałam się nawet z dawno nie widzianą rodziną. Nie mam co narzekać.

Tabletki biorę, tak jak brałam, grzecznie. Nigdy dość.

Sto tabletek dziennie.

Reklamy

1.09.2018

Jest super!

Było super, potem zaczął zaczynać się kryzys, znowu kropki, kula, chmury. Lekarz na to: trudno. To ja zwiększyłam sobie jedne małe, białe tabletki do dwóch dawek dziennie, hehehe. Ostatnio pomogło i teraz… też pomogło!

Dawno nie czułam się tak zwyczajnie dobrze, ech.

Oczywiście mówię psychicznie, bo fizycznie jakieś przeziębienie mnie dopadło i kaszlę i smarkam od dwóch tygodni ponad. Makabra. Ale nawet nie brałam wolnego w pracy. Ja nie z takich.

Zwolnienia brałam tylko w poprzedniej filii, tam bywało gorzej. Teraz nie chcę.

Czuję się ok.

6.08.2018

Byłam dziś po małe, białe tabletki w aptece. I o dziwo wszystkie były i w odpowiedniej liczbie opakowań. Cud!

Dzisiaj poniedziałek, co ludziom raczej źle się kojarzy, jednak ja byłam szczęśliwa aż huczało. Już wczoraj cieszył mnie deszcz, co jest rzadkością, wiec dobrze się zapowiadało. Like like like

Na razie jest super, więcej nie mogę sobie życzyć. No może zeby ważna rozmowa o pracy w pracy jutro dobrze poszła.

Tego i wy mi życzcie.

30.07.2018

Wczoraj dzień zaczął się bardzo ponuro, nie pomógł nawet spacer i jazda busem, ale ból psychiczny udało mi się złagodzić kawą i tabletkami. Wieczór był w porządku, czułam moc.

Ranki są złe.

W pracy wygląda na to, że zostaję na razie w swoim dziale, co mnie bardzo cieszy. Tu mi się podoba. Szefostwo miłe. Trochę się obgadują, mnie pewnie też, trudno. Nawet nie martwi mnie to szczególnie.

Wieczory sa lepsze.

W sobotę mają przyjechać mama i tata. Radość. Czekam.

22.07.2018

Lepiej, gorzej, gorzej, lepiej… Teraz lepiej.

Dzisiaj miło, przyjemnie, książka, piwo, kawa, tramwaje tramwaje tramwaje. Tramwaj prosto do centrum. Sklepy zamknięte, to wycieczka do KFC. Gorące kurczaki.

Kawa.

Zimne piwo. Teraz. Książka, smartfon. Drugi obiad, kurki z ryżem.

Cyba zaraz zadzwonię do mamy…

2.07.2018

Lipiec. Wiecie, co kiedyś oznaczał lipiec? WAKACJE! A teraz? Teraz nie oznacza nic.

Moze jedynie sezon urlopowy.

Dzisiaj był wyjątkowo parszywy dzień. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że w weekend byłam u rodziców, a powroty stamtąd zawsze są złe? Nie chciało mi się wstawać, iść do pracy, pracować. Zamulałam. Trochę jadłam. Piłam hektolitry kawy.

Byle jak.

Piję piwo. Może przed pracą nie powinnam, jutro na siódmą rano muszę być w kadrach. Ale po piwie mniej się pamięta ze Zła.

Zło. Źli. Źle. Ohyda, fuj.
Mamo, przyjedź, uratuj córkę.

Kto mnie uratuje?

23.06.2018

Wyspa. Morze dobrze. Często dobrze. Fale dobrego samopoczucia. I na to czarna wyspa zła. Smutku. Obrzydliwa, wstrętna, ohydna. Wyspa.

Takie wyspy pojedyncze zdarzają się, gdy jest dobrze. Potem częściej, gdy jest dobrze, ale nie idealnie. Potem jeszcze częściej. Teraz często.

Dzisiaj była mama. Super. Radość. Cud cud cud. Ale wyspy. Ciągle wyspy

Trzymam na rękach niemowlę, a tu wyspy…