17.02.2019

Od dwóch dni nie brałam leków, a dodatkowo kontaktowałam się intensywnie z ludźmi. Dzisiaj już było źle. Zła zła zła.

Już wieczorem wzięłam tabletkę. Ale… to byla ostatnia tabletka w opakowaniu. Skończyły się niespodziewanie. Recepta w torebce. Jutro po pracy wykupię.

Reklamy

3.02.2019

Ostatnio jakaś zimowa depresja mnie złapała. Źle źle źle, zły nastrój. A jednak powoli lepiej. Czym to spowodowane? Mądre głowy twierdzą, że brakiem słońca. Może. Mi głównie śnieg, plucha i brak ciepła przeszkadza. Jest brzydko.

Jakoś sześć lat temu powstał blog. Dawno. Wtedy było źle, teraz trochę lepiej. Teraz pracuję w korpo. Wtedy nikt nie wiedział o problemach, dzisiaj wie lekarz i rodzice, którzy nie chcą wiedzieć. 

28.01.2019

Ostatnio życie rodzinne niedomaga, a ja się czuję poza tym. Nigdy nie byłam mocna w związkach, zdradach, upijaniu się…

W ogóle jakaś ostatnio jestem otępiała. Najchętniej bym spała. Przynajmniej bezsenność na razie mi ni grozi.

Pamiętam pewien letni poranek, jak jechałam do pracy w dużej centrali korpo po bezsennej nocy. W ręce miałam kawę mrożoną, myśli układały się w rymy. Wszystko było okrutnie wyraźne, ale nie koliło w oczy, było dziwne i wesołe. Aż się siebie bałam.

Teraz są mniej dziwne poranki.

11.01.2019

Pierwszy post w 2019 roku. I to też będzie szczęśliwy post, tak jak poprzednie. Chociaż ostatnio mały kryzysik był.

Jutro impreza z rodzicami i babcią, pojechałam do domu rodzinnego – niedaleko, chociaż inne miasto. Takie bym chciała rodzinne spotkanie, ale nie wiem, czy obędzie się bez kłótni. Zawsze tak samo. W rodzinie jakieś rozwody sie zapowiadają, niedawno wielka kłótnia była z babcią, to kto wie.

19.12.2018 setny post!

Dobrze, dobrze, git. Dzisiaj nawet wiersz wymyśliłam w drodze do pracy. Dojazdy do korpko mam dość długie, pod miasto, nie to co do starego korpo. Ale lubię te dojazdy, wyciszają, odprężają i pozwalają się obudzić. Czasem na drogę kupuję sobie kawę w niedalekiej kawiarni. Jest mocna i pobudza kopem z dwóch espresso.  A czuję się teraz nie tyle rozweselona, co normalna. Boże, jak dawno nie czułam się normalnie! To wspaniałe uczucie. I radzę sobie w pracy. A i w życiu coraz lepiej.

29.11.2018

Dzisiaj rano miałam zły humor i nie wiedziałam, dlaczego. W końcu doszłam: za późno wstałam i nie wypiłam w domu kawy. W pracy nadrobiłam tę niedoróbkę i od razu poczułam się lepiej.
W ogóle po kawie czuję się lepiej. Tylko jak przesadzę, to mam zgagę.
W korpko moim dobrze, czasami coś zazgrzyta, ale ogólnie bardzo na plus. Małe korpko to jednak coś miłego.
A w sobotę znowu zobaczę się z rodzicami, rodzeństwo też będzie. Cud!
Ostatnio nakupowałam sobie książek. Jakoś nie mam weny na czytanie teraz i leżą. Dlaczego? Bo… rozmawiam ze znajomymi! Wprawdzie przez internet tylko, na messengerze, ale jednak! I cieszy mnie to. Jest postęp!

18.11.2018

Zajrzałam ostatnio w statystyki bloga i ktoś ten mój pamiętnik czyta, hehe 🙂
Tak ogólnie od ostatniej mini-depresji znacznie mi się poprawiło, co jest zasługą rodziców, kawy i pewnie jak zwykle tabletek. Też w pracy w Małej Filii się układa, atmosfera może być. Obowiązków dużo, do tego odpowiedzialność, bo czasem zostaję sama na stanowisku i muszę sobie radzić. Ale czy to źle?
Z jednej strony duża odpowiedzialność mnie stresuje, czasem się boję. Z drugiej daje satysfakcję.
Ot korpo.